Choć to nie dzień kobiet…

11

Dziś trochę o kobiecie. Zainspirował mnie do tego pewno fakt, że ukazał się kolejny wywiad ze mną na temat naszej kobiecej siły.

http://www.kobieta50plus.pl/news/1,40082,iwona-majewska-opie%C5%82ka

Pięknie się składa, bo dziś jest premiera (tak to się teraz ładnie nazywa) mojej książki Siła kobiecości, którą wydało Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. To moja druga książka, którą dedykuję kobiecie, choć przecież nie tylko jej. Wierzę że moje książki dodają również siły mężczyznom, którzy je czytają. Znam bowiem takich, którzy otwarcie przyznają się, że czytali Czas kobiet,  i że książka nie tylko im się podobała, ale pomogła również w lepszych relacjach z kobietami… i ze sobą.  W takim razie tę książkę powinni tym bardziej przeczytać. W niej mogą w jeszcze większym stopniu znaleźć inspirację do poszukiwania siły męskości. Kiedyś usłyszałam bardzo trafną radę mądrego mężczyzny dla nieco  młodszego od siebie kolegi: Ty nie bądź facetem, tylko mężczyzną. Otóż to. O to chodzi. Tak się składa, iż wiem, że  Obdarowany tą radą posłuchał jej, odkrył w Sobie – i wciąż odkrywa – siłę męskości.  Moja książka dotyka również zagadnienia męskiej siły i adekwatnego do XXI wieku jej rozumienia.

Jednak silni męskością mężczyźni mogą być tacy tylko przy silnej kobiecością kobiecie.

Gdybym ja miała dać radę młodszym koleżankom, powiedziałabym:

Nie bądźcie super babkami, ani tym bardziej babami, nie bądźcie kumpelami, i nie tylko fajnymi laskami, nie bądźcie dziewczynami, kiedy już wiek na to nie wskazuje… Bądźcie kobietami.
W tym słowie jest wszystko, czego potrzebujemy.

Siła kobiecości polega na wykorzystaniu cech, które dane są kobiecie i na doskonaleniu ich. Różnimy się od mężczyzn i zupełnie niepotrzebnie próbujemy czasem działać w życiu ich metodami. Nigdy nie będziemy w tym tak dobre jak oni, a przez to zatracamy to, co mogłybyśmy udoskonalić do nadzwyczajnego poziomu.
Jesteśmy stworzone do miłości, do ubogacania nią świata. Mamy w sobie delikatność, miękkość, poczucie piękna i zdolność do zdobienia. Jesteśmy wrażliwe i troskliwe, chcemy współpracy nie rywalizacji, współdziałania nie wojny. Potrafimy rozumieć ludzkie emocje i odpowiadać na ich potrzeby, w naszej naturze jest raczej łączenie niż dzielenie.

Kobieta ma potencjał by być matką, a  z tym łączy się cały szereg specjalnych cech, których nie warto się wyzbywać, nawet kiedy nie podejmie się takiej decyzji lub z innych powodów nie wychowuje się potomstwa. Kobieta ma również w sobie potencjał, by być liderem i to takim, który nie tylko opiera swoje działanie na szeregu transakcji zawieranych z ludźmi, którymi kieruje ale takim, który zmienia ich życie i ich samych. Lider transformacyjny – ten najbardziej poszukiwany dziś na świecie – ma wiele z tego, co dostaje kobieta w swoim pakiecie na życie.
Przekonano nas, że żeby radzić sobie lepiej w świecie, który przez lata zarządzany był przez mężczyzn, trzeba działać wypracowanymi przez nich metodami. Otóż nie! Nie dziś!

Świat potrzebuje kobiety – drugiej płci, ze wszystkim, co ona może wnieść – i wnosi.  Świat potrzebuje siły kobiecości i jej manifestacji na co dzień.

Moja książka jest właśnie o tym, jak tę siłę manifestować. I dlaczego warto to robić. Pokazuję jak korzystać naprawdę z tego, co dostałyśmy i jak umacniać to w sobie. Zachęcam do jej przeczytania. Na okładce jest kilka słów ode mnie, fragment tej książki, który pozwalam sobie tutaj przytoczyć:

Gdybym żyła w średniowieczu  byłabym wiedźmą czy też czarownicą, gdybym żyła w połowie XIX wieku na pewno byłabym sufrażystką, emancypantką. Byłabym feministką na początku XX wieku, a także po drugiej wojnie, gdybym żyła w Stanach Zjednoczonych. Ale nic z tego nie było moim udziałem.

Otóż to…

PODZIEL SIĘ

11 KOMENTARZE

  1. W wywiadzie przeczytałam, że chciałaby Pani wychować grupę świetnych trenerów, którzy skutecznie wspieraliby w rozwoju osobistym i zawodowym wszystkich chętnych i żeby chętnych do tego osób było coraz więcej. Bycie takim trenerem w Pani grupie to również jeden z moich życiowych celów, spisanych w ubiegłym roku:):)Mam nadzieję, że się spełni, bo poza wiedzą teoretyczą, mam dużą wiedzę praktyczną zdobytą w wyniku własnych doświadczeń życiowych.
    Swoją kobiecość odkryłam po trzydziestce. Nie miałam dobrych wzorców wyniesionych z domu, więc musiałam w tym względzie rozpocząć pozytywistyczną wręcz pracę u podstaw. Z racji tego, że mam dwie córki, tym bardziej zależało mi na tym i zależy, aby wyrobić w nich pozytywny obraz kobiety, akceptującej siebie bezwarunkowo i kobiecości we wszystkich jej przejawach. Jeden z moich superwizorów powiedział, że kobieta, która ma pozytywny obraz matki nie ma problemów z akceptacją siebie. Dlatego dla samych siebie przede wszystkim, ale i dla naszych dzieci (zwłaszcza córek) powinniśmy pracować nad sobą, bo tylko przykładem a nie wykładem osiągniemy najwięcej.

  2. Piękna z Pani kobieta Anwe. Niestety, nie wiem jak ma Pani na imię. W kwestii bycia trenerem, to nie wątpię w Pani umiejętności i wiedzę, widzę to zresztą w Pni wypowiedziach. Niemniej o to wychowanie właśnie chodzi… Od września pracuję nad wychowaniem takiej grupy. Jeśli jednak mamy pracować razem (Pani cele z pewnością mają moc, to będziemy pracować. Pozdrawiam Panią z całego serca i podpisuję się pod każdym wypowiedzianym przez Panią słowem. A jeśli chodzi o kobiecość, to rzadko która kobieta odkrywa ją przed trzydziestką… :-)

  3. Z tą 30-tką to zabawną historię sobie przypomniałam, bo swego czasu na SKYPE miałam takie oto motto – „Życie zaczyna się po 30-tce!!!” i przyjechali w odwiedziny do mojego brata teście, którzy mieszkają na Słowacji. Teść obchodził tu w Polsce 60 -te urodziny. Po powrocie zamieścił na Swoim Profilu SKYPE takie motto przewodnie – „W Polsce życie zaczyna się po 30-tce, a na Słowacji po 60-tce”:):):) Aneta

  4. Dopóki nie sięgnęłam po Pani ksiązkę nie rozumiałam jak można czytać jedną książkę po kilka rzy. Teraz już wiem :)

  5. Dziękuję za dobre słowa. Książka już powinna być w księgarniach. Miłej lektury, dobrych myśli i jeszcze lepszych decyzji życzę.

  6. Bycie czarownicą bądź wiedźmą w średniowieczu oznaczało też (niestety) marginalizację społeczną i ciągłe ryzyko spalenia na stosie choć możliwe ,że była to jedyna atrakcyjna opcja dla kobiet żyjących w tych czasach.

    • Chyba wciąż czasami”pali się na stosie” kobiety mające odwagę być naprawdę sobą a nie tym czego oczekuje od nich społeczeństwo.Tak sobie myslę…..

    • Panie Michale, zawsze nowatorskie działania łącza się z pewnym ryzykiem. Myślę też sobie, że dla żyjących wówczas ludzi (w tym kobiet również) życie miało podobna wartość jak dla nas dzisiaj. Może nawet było cenniejsze, bo krótsze… Ech, lubię Pan poczucie humoru.

      • Niedokładnie to napisałem, chodziło mi o to, że bycie czarownicą było było może jedyną atrakcyjną opcją a nie spalenie na stosie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here