C jak cele większe niż my sami

18


Cel – zadanie, które wyznaczamy naszym marzeniom.

Ambrose Bierce

 

W poczuciu sukcesu chodzi o to, by czuć się dużym. Wprawdzie  Antoine de Saint-Exupery mówi:  Cel jest wielki, kiedy mu się poświęcasz. Lecz cel staje się niski, kiedy robisz sobie z niego tytuł do chwały. Nie sądzę jednak, by chodziło mu o dumę z siebie, ale raczej o chełpienie się tym, że się udało… szczególnie wśród tych, którzy osiągnęli zdaniem chełpiącego się – mniej.

 

Osiąganie czegoś łatwego, prostego i ogólnie dostępnego nie cieszy tak bardzo, jak osiągnięcie tego, co wymaga wysiłku. Oczywiście, zawsze trzeba pamiętać, że to, co dla jednej osoby jest wielkim wyzwaniem, dla innej może być niezwykle proste.

 

Warto, by cele były ambitne,
zakładały konieczność działania na najwyższym poziomie własnych możliwości.
To w jakimś sensie ekspansja człowieczeństwa.

 

Czasami spotykam ludzi, których duże cele zniechęcają. A przecież nawet największy cel można zamienić na szereg podcelów i zadań wiodących do jego realizacji. Nazywa się to strategią. Trzeba tylko mieć wystarczająco dużo pragnienia i wyobraźni, by ów cel określić, a potem determinacji, by go systematycznie realizować aż do… zrealizowania.

 

 Zrealizować to znaczy powołać do realności czyli marzenie zamienić na konkret.

 

Dla mnie samej wielką wskazówką jest też zdanie Immanuela Kanta: Człowiek jest celem samym w sobie. To piękny cel. Stąd wiele moich podcelów dotyczy rozwoju osobistego, wznoszenia się na wyższy poziom świadomości, bliżej pełnego człowieczeństwa.
Tutaj także realizowanie celów to niejako przywoływanie do życia, wydobywanie na zewnątrz tego, co każdy z nas ma w swoim potencjale.

 

Jest jeszcze jedna ważna sprawa związana z celami i sukcesem. Istotne jest to, by myśleć nie tylko o celach własnych, jednostkowych, rzekłabym – egoistycznych (mamy prawo do egoistycznych celów również) ale także o tych społecznych, ogólnoludzkich czy lokalnych. Chodzi o to, by robić coś dla innych ludzi, dla środowiska, dla energii świata.

 

Nie czuje się człowiekiem sukcesu ktoś,
kto ogranicza swoje życie jedynie do siebie i swojego klanu.

Prawdziwy człowiek sukcesu to ten,
który robi coś większego niż on,
coś, co wzbogaca w jakiś sposób innych.

 

Dziś przyjrzyj się swoim celom:

  1. Czy masz cele? Jak daleko sięga w nich Twoja wyobraźnia?
  2. Czy te cele są wystarczającym wyzwaniem dla Ciebie? Czy nie są zbyt łatwe?
  3. Czy Twoje cele są realne? Czy są możliwe do osiągnięcia? Na czym opierasz swoją wiedzę na ten temat?
  4. Czy robisz już coś w kierunku ich realizacji?
  5. Czy wśród Twoich celów są te związane z rozwojem?

 

Kilka podpowiedzi na cele dla świata:

  • Segreguj śmieci
  • Módl się za innych
  • Używaj tylko dobrych słów
  • Wzmacniaj każdego spotkanego człowieka
  • Sprzątaj ziemię, sadź drzewa
  • Bądź „starszą siostrą” lub „starszym bratem” dla jakiegoś młodego (lub małego) człowieka
  • Wysyłaj w eter pozytywne myśli, bądź życzliwy
  • Niech Twoja praca ma także wymiar idei
  • Wspieraj słabszych
  • Dziel się swoim bogactwem
  • Człowiek jest celem samym w sobie
  • Broń nieobecnych (coś nad czym wciąż ja pracuję, to jeden z moich celów większych niż ja sama)

 

 

PODZIEL SIĘ

18 KOMENTARZE

  1. Czytam….i płaczę….
    Kiedyś to wszystko przerabiałam….miałam pozytywne myśli, starałam się uważnie dobierać słowa,kochać wszystko i wszystkich……żeby ważne było dziś, tu i teraz…..i przyznaję było dobrze….
    Ale dziś już tak nie jest….nagromadziło się problemów ,z którymi borykam się sama , czuję rozgoryczenie i żal ,moim życiem kieruje strach….dziś już nie jest tak łatwo wierzyć że wszystko będzie dobrze.
    NIe poddałam się tak do końca ,bo wciąż szukam podpowiedzi jak żyć, jak sobie radzić i nie poddawać się, szukam siły czytając blogi i wpisy….tylko dziś jest mi dużo trudniej bo mam za soba porażki,które w jakis sposób ograniczają, hamują …..
    Nie umiem dziś znaleźć w sobie pozytywnej energii ,nie wiem od czego zacząć ,mam wrażenie ,że małe kroczki niewiele pomagają…

  2. Guniu od małych kroczków się zaczyna- nie przeskoczysz rwącej rzeki( no przeskoszyć możesz próbować ale można się utopić) tylko przechodzisz mostem krok za krokiem w efekcie dochodząc do upragnionego celu- tak też jest w życiu-ja propnuje Ci od ksiązki- idz i zrób sobie prezent kup książkę o pozytywnym myśleniu-piszę kup bo potem do niej często się wraca jak ma się spadek motywacji-dlatego najlepiej mieć ją przy sobie-( mnie to pomogło) i zacznij od drobnych gestów- uśmiechnij się do samej siebie, do ludzi- z dnia na dzień poczujesz się coraz lepiej…uwierz że wszystko można zmienić jesli tylko się chce….ja wierzę że Ci się uda:) pozdrawiam

    • No i koniecznie załatwić sprawę z przeszłością.
      Nie da się jechać długo samochodem z zaciągniętym ręcznym hamulcem.
      To co było już nie wróci i nie zmienimy tego, ale można to zostawić (nie piszę zapomnieć tylko zostawić, wyciągnąć wnioski i spuścić hamulec).
      O sprawach związanych z przeszłością była już mowa na tym blogu. Proszę poszukać (w prawym górnym rogu jest pole SZUKAJ)
      Każdy kolejny dzień, jest początkiem naszego nowego życia, nowych szans, a przede wszystkim szansą na nowe nastawienie. Albo powitamy go lekcy i z radością, albo przygnieceni bagażem przeszłości -wybór zależy tylko od nas.
      Jeżeli nie umiemy sobie sami z czymś poradzić może warto pomocy poszukać u innych, doświadczonych osób np umawiając się na konsultacje.

  3. Tak, tak, tak!!! Ja mam szczescie codziennie w mojej pracy spotykac ludzi, ktorzy udzielaja sie w ramach wlasnie idei, i spedzaja wiele, wiele godzin aby cos zrobic dla innych. Sa to emerytowni nauczyciele i naukowcy, ktorzy spedzaja swoj wolny czas w szkolach, tworza materialy edukacyjne, obecnie np. zakladaja nowa organizacje. Pracujac razem i dla idei, tworza tak wiele. Sama tez bardzo staram sie aby codziennie widziec komu i jak ma sluzyc mopja praca, aby nie sprowadzic jej tylko do zarobku.

  4. Zacytuję moją teściową:
    „Przy pełnej skrzyni – to i świnia gospodyni”
    Myślę, że nie sztuka być optymistą, gdy wszystko się układa. Prawdziwym osiągnięciem jest raczej bycie pozytywnym pomimo nagromadzonych problemów.A jeżeli przeżyło się ciężkie chwile, to już jest powodem do radości – bo mamy je już za sobą… i żyjemy :-). Przed nami zaś kolejne wyzwania.

  5. Jest taki śliczny wiersz….,,Kochaj pomimo wszystko”….ja ciaglę uczę się takiej miłości…pozdrawiam.

  6. Ha – ja juz dotarlam do tego dlaczego nijak nie moge sie wpasowac w zadania tutaj proponowane. Ba caly czas czytam te zadania w kontekscie kariery zawodowej, ktora postanowilam zostawic na rok w stanie jakim jest ( pracuje, doksztalcam sie, ale zwalniam tempo) i zajac sie swoim rozwojem duchowym i poprawa zdrowia. I rozumiejac to, oczywiscie ze moge przylaczyc sie do tych zadan, w tych dwoch obszarach mojego zycia:):):)

  7. Oj ważna jest sfera celów i ich realizacji. Konkret fizyczny i konkret duchowy – praca, w którą wkładamy wysiłek i pełne oddanie. Pozwoliłam sobie poruszyć kwestię słabszych momentów, tylko i wyłącznie w kontekście wspaniałej misji tego bloga – poświęcaniu się kreacji siebie, myśleniu krok po kroku o swoim rozwoju jako dobru ponad dobra. Bądźmy (i dążmy do tego by być) ludźmi sukcesu, kształtujmy siebie, przejawiajmy wolę walki o lepsze ja i lepsze jutro dla tego ja – zdobywajmy szczyty, morskie tonie, ale wiedzmy o naszych słabszych momentach, głównie właśnie po to by odnajdywać najlepsze strategie w przepracowywaniu ich. Elisabeth Kubler-Ross napisała kiedyś: „Jeśli będziesz osłaniać górę przed podmuchami wiatru, odbierzesz sobie sposobność dojrzenia piękna powstałych rzeźb”.
    Pewnie, że wspaniałe, na wagę złota są te etapy rozwoju, kiedy czujemy czystą radość czerpaną z wysiłków, z obserwowanych sukcesów i sukcesików, czy na samym początku zwycięstw etapy energii skumulowanej w swobodnym wyznaczaniu celów, a ścieżka rozwoju jest łukiem tęczy dającym tysiące możliwości realizacji siebie. Każdy ma inną wytrzymałość, każdy inaczej się motywuje, inaczej też regeneruje. Tym co, istotne według mnie, dla nas samych to szacunek do siebie także w nieszarpaniu się z samym sobą, w przechodzeniu np. żałoby krok po kroku, w akceptacji tego, co spotyka niezależnie od siły naszej motywacji, planów, w radzeniu sobie z własnymi rozterkami, smutkami. A pierwszy krok to poznanie ich takimi jakie są.
    Doświadczanie życia to aktywne zdążanie do zamierzonych celów, starania o siebie i bliskich (mocniejsze niż tylko wystarczające), ale i godzenie się z rzeźbieniem przez to życie naszych osobowości i charakterów.
    Niepowtarzalne ścieżki dotyków życia. To my w ciągłym rozwoju.
    Powiem więcej jako takie uciekajmy od tego, co tłumi entuzjazm. Nie sprzyja. Ale się nie bójmy. Wybierajmy. Czujmy się bezpiecznie.
    Życzę jak najwięcej bezpiecznych łuków tęczy, trwałych i stabilnych regeneracji, błogości :) dobrego, sprzyjającego losu :), osiągania karier (takich bez nadwyrężania mięśni ;) być może samoczynnych to niezbyt fortunne określenie, powiedzmy takich adekwatnych do wykonanej pracy)!

  8. Moje cele zrobiły się realniejsze, konkretniejsze
    mam problem z „datą realizacji”, wtedy kiedy cos mi nie wyjdzie
    jestem zła na siebie, nie lubie siebie takiej,
    wiem,że potrzebna jest ogromna cierpliwość
    no i rzeczywiście realizowanie malych podcelów
    bo u mnie to jest tak że czasem w ogóle nie widzę
    tej drogi jaką trzeba przejsc ,zeby osiągnąć cel
    Moja siostra,zeby skończyć trudne studia w Londynie
    musiała cięzko zakuwać nocami, pisac niełatwe prace
    bardzo jej tego zazdrościłam, nie widzialam tego
    widzialam tylko jak odbiera piekny dyplom ukończenia
    myslalam o tym jaka dobra prace dostanie
    oczywiscie tu chodzi o moje porownywanie sie
    z nia, ALE ONA MIALA CEL, ktory konsekwetnie
    realizowala, krok po kroku, nie poddawala sie.
    Czasem potrzeba aby ktoś pomogl nam spojrzec
    na sprawe inaczej.

    • Otóż to Droga Kami. Mój blog skłania do innego spojrzenia i… do zajęcia się swoją motywacją.
      Mam prośbę. Traktujcie Kochani ten blog jak całość. Jeśli będziemy się skupiać tylko na jednym rozdziale, to nie uda nam się zapanować nad życiem. Piszę o karierze, ale wcześniej pisałam o energii o spokoju sumienia, a jeszcze wcześniej wiele tekstów poświęciłam życiu duchowemu. Jesteśmy całością, cielesnym wyrazem duchowości. Jednak nie da się objąć tej wielkiej całości w jednym uścisku. Trzeba – posłużę się tu dalej tą metaforą – głaskać niejako różne jej obszary. To próbuję tutaj robić. Próbuję traktować człowieka najprościej jak się da. Moim zdaniem to ułatwia pracę nad sobą i swoim życiem, a także poddawanie się życiu i korzystanie z jego lekcji. Komplikować i tak każdy potrafi świetnie sam. :-)

  9. Moim marzeniem jest pokoj na swiecie, zaczynam od siebie by zyc ze soba w harmonii, chcialabym aby zmiana we mnie oddzialywala na kolejne obszary, na rodzine, najblizsze otoczenie… Pomaga mi w tym to co juz mam, usmiech i dobre slowo, moze to niewiele, ale dobre i to na poczatek ;)
    Ostatnio przeczytalam, ze:
    Jeśli człowiek rodzi się ze skrzydłami, powinien zrobić wszystko, żeby się nimi posłużyć i latać.
    (Florence Nightingale).
    Chce jak najczesciej uzywac moich skrzydel by latac… Pozdrawiam

  10. ….zgadzam się ….nie sztuka być optymistą kiedy wszystko się układa…wiem ,bo doświadczyłam tego i czasami nie potrafiłam zrozumieć innych…
    Byłam pogodna,pozytywnie nastawiona do życia,chętnie rano wstawałam bo miałam swoje plany ,cele…czytałam poradniki i dostawałam skrzydeł…jakież to wszystko było proste…wtedy…..
    chciałabym załatwić sprawy z przeszłości, ponieważ zdaję sobie sprawę ,że to one mnie hamuja, tylko nie wiem jak….to bardzo trudne …..zawsze płyną łzy…..i nie wiem jak taką rozmowe przeprowadzić….mam dużo żalu do mojej rodziny, mamy, sióstr…
    Boję się ,że skutek takiej rozmowy może byc negatywny…To skomplikowane….Moja przeszłośc to moja rodzina .Ja rozumiem ,że zmiany są potrzebne -oni nie koniecznie…..
    Ale dziekuję Wam za odpowiedzi, dodały mi sił….pozdrawiam.

    • Guniu, przeczytałam twoje wpisy i pomyślałam a raczej poczułam, że powinnam się odezwać. i to wcale nie dlatego, aby Cię pocieszać. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest Ci ciężko. nie wiesz jak rozwiązać swój problem. Jeśli doznałaś krzywdy i to od swoich najbliższych to zrozumiałe, że czujesz żal i trudno Ci o tym mówić a nawet myśleć i masz to tego prawo. Spróbuj jednak rozliczyć się z przeszłością. Celowo piszę z „przeszłością”, a nie z rodziną. Spróbuj zdystansować się od tego problemu. Potraktować go jak niepotrzebny balast, który Cię ogranicza i dławi. Wróć pamięcią do tamtych przykrych chwil, zwizualizuj je sobie, napisz na kartce papieru a potem spal tą kartkę, paląc cały ból. Na pewno będzie to bardzo trudne doświadczenie, ale jeśli się na to zdobędziesz powinnaś się poczuć lepiej. Będziesz silniejsza, aby porozmawiać o przykrych wydarzeniach z rodziną. Powinnaś jednak zacząć od przebaczenia. Inaczej się nie da. Kolejna sprawa to zastanów się czego mogły nauczyć Cię te przykre doświadczenia i jaki miały „cel”. Na pewno wydarzyły się nie tylko aby zranić Ciebie. Wnioski chociaż przykre muszą być budujące. Może miały czemuś zapobiec, może …. Sama musisz znaleźć na to odpowiedź. Wtedy na gruzach powstanie coś co może być piękne. Pozdrawiam

      • Dziękuję Jolu….masz rację,muszę wybaczyć….postaram się skorzystać z Twoich rad. To jest bardzo trudne…..ale muszę znaleźc tę siłę, muszę w końcu przestac sie nad soba użalac i ryczeć bez sensu jak dziecko….
        Cieszę się ,że odpisałaś…pozdrawiam.

  11. a ja wciaz sie szarpie sama ze soba, zastanawiam sie nad moimi celami… nad sposobami ich realizacji…i wciaz szukam sobsobu na siebie jak by sie tu zmotywowac i docenic sama siebie…sama szukam siebie… pozdrawiam wszystkich zagubionych w rozterkach zycia i przesyłam swiatło miości i ciepła:)

  12. To piękne wpisy,nawet jeśli trochę smutne.Ile porażek tyle już sprawdzone,co nie działa.
    Ja wiem,że jak dużo problemów to jeszcze dużo zmian mnie czeka zwłaszcza wewnątrz,moich przekonań na temat sytuacji obecnej czyli mojej interpretacji na jej temat,najczęsciej zmiana punktu widzenia daje tu najwięcej,dlatego ważna tak jest wymiana myśli szczera .Ta sytuacja jest jaka jest w danej chwili.
    Podpowiedzią dla mnie jest również to co przyniosłoby mi większą radość czy spokój ,a najlepiej jedno i drugie i wtedy podjąć mogę inteligentną decyzję określenia zadania,celu.
    Te cele większe niż my rezonują zawsze ze spokojem w moim wnętrzu i brakiem ocen ,etykiet ludzi a jedynie ich czynów,poglądów jeśli to konieczne .
    Blog i tematy tu prezentowane dają mi niezastępioną okazję sprawdzenia rezonatorów.
    Pozdrawiam tę stronę – autorkę i komentatorów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here