Krytyka jest czymś, czego możemy łatwo uniknąć:
nie mówiąc nic, nie robiąc nic i będąc niczym

Arystoteles

Czy bardzo cię rani krytyka innych ludzi? To kolejne pytanie z  kwestionariusza badającego poczucie własnej wartości.
I oczywiści prawidłowa odpowiedź brzmi nie. Dlaczego bowiem ma mnie ranić zdanie innych ludzi na mój temat? Oczywiście może mi nie być przyjemnie. Mogę poczuć smutek z racji  odbioru innego niż były moje intencje. Może mi być przykro, kiedyś ktoś, kto wypowiada te krytykę jest bliską mi osobą i zamiast powiedzieć mi o tym w prywatnej rozmowie, wypowiada ją publicznie.  Mogę czuć zniecierpliwienie a nawet złość, słysząc, że ktoś krytykuje mnie niesłusznie, zwłaszcza gdy wiem, że robi to z premedytacją. Ale ból? Tego czuć nie będę. Sama krytyka mnie nie rani.

 

Mogę też odczuwać wdzięczność za przekazywane mi informacje, jeśli znajdę je słusznymi. Wszak bez względu na to, jakie są pobudki danej osoby, wyrządza mi przysługę, pozwala spojrzeć na swoje zachowanie z boku.  Mogę też nie czuć nic, ot przyjmuję tę krytykę jako jeszcze jedną informację o swoim zachowaniu. Jeszcze jeden kolor do mojej tęczy kolorów.

 

To, jak się będę czuła zależy od wielu elementów,
ale przede wszystkim od tego jak ja sama widzę siebie
i czy mam poczucie własnej wartości.

 

Cierpią  w takiej sytuacji ludzie, którzy tego poczucia własnej wartości nie mają. Dla nich dodatkowa porcja krytyki jest nie do zniesienia. Ich biedne lub wybujałe ego, (ego osoby bez poczucia własnej wartości jest albo wybujałe albo biedne, a czasem na zmianę: raz takie, raz takie)  nie jest w stanie tego znieść. I cierpi.

 

Tak, to ego cierpi.
Nie ja przecież.
Ja to coś znaczenie więcej niż to co inni myślą o mnie.

Nie dusza przecież cierpi,
bo ona doskonale wie jaka jestem,

zna mnie najlepiej.
Kto zatem może cierpieć?
Tylko ego.

 

Oczywiście do tego, by dobrze sobie radzić z krytyką innych ludzi przydaje się również proaktywność, o której to będziemy pisać jak skończymy temat poczucia własnej wartości.  Jednak podstawą jest poczucie własnej wartości.

 

Kiedy w naszej podświadomości
jest wystarczająco dużo pozytywnych informacji na własny temat,
a w sercu sporo ciepła i sympatii dla siebie,
to krytyka nie ma takiej siły, aby aż raniła.

 

Wśród wielu pozytywnych informacji na własny temat ta krytyczna da sobie radę – zostawi informacje, ale nie sprawi bólu.

 

Temat jest ważny także dlatego, że jeśli krytyka nas rani, to – paradoksalnie – nie przyjmujemy jej. Bronimy się przed nią w różny sposób.
Nawet ten ból jest swojego rodzaju obroną. Zamiast informacją, zajmujemy się wszak uczuciami.

Osoby o niskim poczuciu własnej wartości niedobrze znoszą informację zwrotną dostawaną w pracy. Płaczą, boczą się, spada im motywacja do pracy… Nawet wtedy, kiedy przełożony stara się żeby zrobić to bardzo delikatnie, czują się zranieni.

I jak pracować z takimi osobami, w jaki sposób wspierać ich rozwój?
A nie da się samymi pochwałami zbudować skutecznie działającej grupy czy firmy.

 

Dlatego szefom działów, właścicielom i osobom zarządzającym firmami powinno zależeć na  budowaniu poczucia własnej wartości w pracownikach, na ułatwianiu im tego. Temu służą między innymi szkolenia.

 

ZADANIE:

 

A zatem:

  • Czy bardzo Państwa rani krytyka innych? Czyja szczególnie?
  • Proszę spróbować przy najbliższej takiej sytuacji nie odczuwać tego bólu, tylko skoncentrować się na treści, dopytać nawet, żeby lepiej zrozumieć o co chodzi. (Wiem , wiem, to nie jest łatwe)
  • Proszę stworzyć listę pozytywnych informacji na własny temat – połączyć ze sobą te dotychczas stworzone i czytać codziennie
  • Proszę powtórzyć sobie od czasu do czasu Kocham siebie, mówić o sobie ładnie i uśmiechać się do siebie w lustrze.
  • Przynajmniej raz na kwartał (idealnie raz w miesiącu) proszę robić sobie dzień dobroci dla …….. i tu wpisujemy imię.
    W moim wypadku: to dzień dobroci dla Iwonki. Ostatnio miałam taki 3 maja.

 

 

 

 

Print Friendly

Zbyt wielu ludzi przecenia to kim nie są i nie docenia kim są

 

Malcolm S. Forbes

Często jestem proszona o szkolenie w firmie z powodu…  zbliżającej się zmiany, szansy na to, że pracownicy będą robili coś po raz pierwszy. Musi być jakiś tego powód.

 

Zmiana ma miejsce ciągle, tylko nie zawsze jest zapowiadana i nie zawsze jest spektakularna.  Wciąż się wszystko zmienia i my sami się zmieniamy – fizycznie i psychicznie – a życie wciąż wymaga od nas robienia czegoś nowego. Czasem jest to jednak tak oczywiste i wkomponowane w codzienność, że tego nie zauważamy. Od czasu do czasu zdarza się coś specjalnego, co robi się po raz pierwszy, czasem jedyny.

 

Każdy odczuwa przed tym tremę – czasem leciutką, jeśli generalnie jest zwolennikiem uczenia i poznawania nowych rzeczy i  ma poczucie własnej wartości, większą – jeśli jest z tym różnie – i wręcz boi się, kiedy poczucia własnej wartości nie ma.

Brak wysokiej samooceny może uruchamiać serię wątpliwości, które będą podnosić poziom aktywacji, poziom napięcia aż do szkodliwego. Do tego dołączać się może jeszcze zwątpienie natury: A kim ja jestem, żeby mógł to mieć

 

Pewien poziom stresu jest potrzebny do życia.
Napięcie, nawet lekka trema mają uzasadnienie.

 

Nie wyobrażam sobie pracy bez ich towarzystwa. Jednak zaznaczam: lekkie napięcie czy  trema – uczucie podniecenia połączone z ciekawością i oczekiwaniem co też przyniesie doświadczenie, w które właśnie za chwilę się zanurzymy.

Przemotywowanie, zbyt wysoki poziom tremy czy lęku powodować może zaburzenia w procesach myślowych czy innych i wtedy poziom wykonania spada.

 

Powszechnie wiadomo, że dzieci, które mają poczucie własnej wartości i ten sam poziom wiedzy (a czasem nawet niższy) lepiej sobie radzą  na egzaminach niż te lepiej przygotowane merytorycznie ale… z brakami w kwestii charakteru, nie mający bowiem poczucia własnej wartości.
Nie inaczej jest z dorosłymi.

 

Osoby mające poczucie własnej wartości zdecydowanie
lepiej radzą sobie w nowych sytuacjach
i na egzaminach, mniej się też obawiają oceny innych ludzi.

 

 

Ich podświadomość zaprogramowana właściwymi informacjami na ich temat, a także szeregiem prawdziwych i pozytywnych stwierdzeń w rodzaju: zawsze mogę spróbować po raz drugi, nic się nie stanie jeśli mi się nie uda, trzeba próbować, mam prawo do pomyłek, mam prawo czegoś nie wiedzieć, próbuje – zawsze się czegoś nauczę, jak to wspaniale, że mam możliwość poznania czegoś nowego… i tak dalej.
Dzięki temu podświadomość wytwarza nastrój sprzyjający działaniu i panuje nad odpowiednim dla danej osoby poziomem napięcia.

 

To zaś powoduje również, że człowiek skupia się raczej na zadaniu niż na sobie i swoich nieprzyjemnych uczuciach.
A to, w sposób oczywisty, sprzyja skuteczności działania.

 

Jeśli ktoś ma poczucie własnej wartości a w takim razie również przyzwoitą i adekwatną samoocenę, jego podświadomość nawet w zupełnie nowej sytuacji uruchamia  zestaw pomocniczy: wszelkie ogólne pozytywne informacje, typu:

Jestem inteligentna i sobie poradzę, lubię się uczyć, już tyle razy udało mi się w podobnych sytuacjach zakończyć sprawę sukcesem, skoro inni to robią, to ja także potrafię, nawet jeśli tylko spróbuję, to już jakaś korzyść i tak dalej…
A kiedy nawet się nie uda, traktują to jako lekcję, jako informację w jaki sposób nie należy podchodzić do tego tematu, szukają innej drogi lub drugiej szansy, a czasami… innego zajęcia.

 

Są ludzie, którzy znakomicie funkcjonują na poziomie wykonania. Udaje im się zrobić wszystko za co się biorą, jednakże… płacą wysokie koszty. Poziom stresu powoduje bowiem wydzielanie substancji, które wpływają niekorzystnie na zdrowie, a ponadto pogarszają stan psychiczny.

Zadbanie o poczucie własnej wartości powoduje, że owe koszty skuteczności są niższe – właściwe.
Tak naprawdę dopiero w takiej sytuacji można mówić o skutecznym działaniu.

 

ZADANIE:

 

  • Proszę zatem zastanowić się i powiedzieć:

Jak bardzo denerwują się Państwo w sytuacji jakiegoś nowego zajęcia, zmian , spotkania , od którego wiele zależy czy egzaminu.

1  – zupełnie się nie denerwuję; lubię to

2 – denerwuję się nieco, ale raczej mobilizuje mnie to do działania

3 – denerwuję się, ale nie sądzę aby miało to wpływ na moje działanie

4 – bardzo się denerwuję i możliwe, że wpływa to niekorzystnie; obserwuję nawet czasem luki w pamięci, drżenie rąk czy pocenie się

5 – denerwuję się tak bardzo, że nie mogę myśleć; paraliżuje mnie lęk: jak to wypadnie

 

  • Proszę zrobić listę wszystkich ogólnych pozytywnych cech i innych informacji na własny temat – takich, które mogą pomóc w opisywanych tu sytuacjach.  Nie może ich być mniej niż 10. Przez 30 dni proszę czytać przynajmniej raz dziennie te cechy.
  • Proszę zrobić listę własnych sukcesów: nowych sytuacji, w których sobie Państwo poradzili. Proponuję zacząć od młodości. I znowu: nie mniej niż 10 pozycji.

 

Ważne!

 

To powinna być przyjemność.
Jeśli nie jest, to … tym bardziej trzeba to zrobić.

Print Friendly

Nigdy nie widziałem sensu w konkurencji z kimkolwiek
i wszyscy jesteśmy przyjaciółmi;
dobrymi przyjaciółmi

Jim Henson

Opowiadał mi kolega, że w odpowiedzi na prośbę do znacznie dłużej pracującego w firmie kolegi, aby pomógł mu coś zrobić czy nawet zrozumieć, usłyszał:  No chyba żartujesz?! Ta wiedza daje mi pewność, że będę miał pracę.

Rzecz miała miejsce w Stanach. Niestety słyszę już o tym w Polsce. Opowiadano mi, i sama widuję, zatrzymywanie pewnej wiedzy dla siebie, może nie tylko dlatego, by na pewno utrzymać pracę, ale także by pokazać się szefowi, awansować, czy wreszcie… lepiej się poczuć.

 

Jestem przekonana, że tylko część tych działań jest świadoma.
I tutaj poczucie własnej wartości steruje w jakimś sensie tymi zachowaniami.

 

Polacy są bardzo koleżeńscy. Ogromnie liczą się dla nas kontakty z kolegami i w firmach często  zwycięża koleżeńskość ponad standardami pracy, to znaczy chroni się nawet tych, którzy nie pracują dobrze. Oczywiście jednym z elementów takiej ochrony jest i tutaj brak poczucia własnej wartości – boimy się powiedzieć komuś wprost, aby przyłożył się do pracy…  bo jeszcze nas lubić nie będzie.
Ma tu znaczenie też więź, jaką dość szybko nawiązujemy przeciwko szefowi czy właścicielowi. Nawet jeśli są to zupełnie dobrzy ludzie i traktują swoich pracowników najlepiej jak mogą, ta więź się tworzy.
W naszej najnowszej historii często był jakiś wróg. Z kimś się walczyło, kogoś oszukiwało. Moim zdaniem, takie zachowania pracowników,  to wciąż efekt tego zakodowanego w polskiej zbiorowej podświadomości paradygmatu: Trzeba mieć nieprzyjaciela.

W większości wypadków te działania są podświadome. Kiedy podejmujemy decyzje, w których jest jakieś ryzyko straty, działamy w zgodzie z tym, w co wierzy podświadomość.  Lęk, wynikający jakże często, z braku poczucia własnej wartości może modelować nasze zachowania.

Zatem tak długo jak szef o tym nie wie, wybiera się  często kolegę – to jego będzie się  kryło. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy szef może się o  tym dowiedzieć lub wie, wtedy to on jest ważniejszy. Jeśli podświadomość podpowiada, że można stracić pracę, bo ktoś inny jest lepszy, milszy szefowi czy klientom, to wybory zachowań niektórych osób mogą bez względu na sytuację być nastawione na obronę  własnej  pozycji.  I wtedy może się zdarzać, że nie będą chcieli pomóc koleżance czy koledze wtedy, kiedy tak naprawdę – powinni.

W podświadomości nie mają wystarczająco dużo informacji pozytywnych na własny temat, nie mają wystarczająco wysokiej samooceny w kwestii własnego zawodowego życia, nie mają poczucia własnej wartości – reagują zatem obawą i zachowaniami podobnymi do tych jakie opisałam na początku. Przy czym nawet nie muszą tego werbalizować, jak ów Amerykanin, mogą udawać, że nie słyszą a nawet naprawdę nie słyszeć.

Jak to strata dla firmy, gdzie najważniejsza na dłuższą metę jest współpraca.

 

A osoby prowadzące działalność gospodarczą? Jak tu wygląda konkurencja ? Nie zawsze jest to ładne, co także świadczy o braku wiary w siebie i swoje możliwości.  Najczęściej nie robimy nic nie nieuczciwego w stosunku do konkurencji to obawiamy się, że my sami sobie nie poradzimy, albo… boimy się w ogóle rozpocząć taką działalność. To też zasługa braku poczucia własnej wartości.

 

Człowiek, który ma poczucie własnej wartości,
nie obawia się konkurencji we własnej dziedzinie.

 

Ma poczucie własnej wartości i działając na najwyższym poziomie własnych możliwości koncentruje się raczej na tym, jak może być jeszcze lepszy, nie na konkurencji.

 

Nie mówię, żeby nie patrzeć co ona robi i jak rozwija produkt czy usługę. To jest normalne zachowanie w biznesie. Chodzi jedynie o to, by robić to spokojnie, nie obawiać się i dzielić się wiedzą, bo jest ona potrzebna światu.

 

Osobiście szkolę  także takich trenerów, którzy chcą działać pod szyldem innej firmy albo otworzyć własną działalność. Proszę bardzo. Polska to duży kraj. Im więcej będzie dobrych trenerów, tym lepiej.

Ted Levitt i/lub David Sarnoff  powiedział

Konkurencja wydobywa najlepsze z produktu i najgorsze z ludzi.

Tylko wtedy tak się dzieje, jeśli ludzie na to pozwolą. Poczucie własnej wartości stoi na straży takich niedobrych zachowań.

 

Każdy z nas ma coś do zaofiarowania, jedynego, wyjątkowego.
Każdy z nas jest inny, niczym kukiełki Jima Hensona.

 

 

ZADANIE:

 

  • Proszę szczerze odpowiedzieć na poniższe pytania:

Czy obawiam się konkurencji w swojej dziedzinie? Dlaczego?

Co mogę zrobić, aby czuć się w tym pewniej?

Czy dostaję informację zwrotna na temat mojej pracy i czy chętnie ja przyjmuję i wykorzystuję przy doskonaleniu swoich kompetencji?

Czy wystarczająco w siebie wierzę?

  • Proszę stworzyć listę pozytywnych informacji na własny temat związanych z wykonywanym zawodem, zajmowaną pozycją w firmie czy prowadzona działalnością.
  • Proszę wymienić trzy nowe zachowania, które Państwo wprowadzą, by podwyższyć kompetencje i umocnić swoją pozycję i swoje przekonania o własnej zasobności psychologicznej niezbędnej w tym zawodzie.

 

 

 

 

Print Friendly

Nie interesuje mnie czy mnie lubisz czy nie…
Wszystko o co proszę to abyś mnie szanował jako ludzką istotę.  

Jackie Robinson

 

Ten cytat już był, ale w tym miejscu pasuje nawet bardziej niż w tym poprzednim. Nic lepszego nie mogłam znaleźć.

Ludzie nie mający poczucia własnej wartości są bardzo czuli na punkcie akceptacji i sympatii. Bardzo zależy im na tym, aby wszyscy ich lubili czy może raczej, żeby nikt ich nie nie lubił, żeby nikomu w żaden sposób się nie narazić. Takie balansowanie pomiędzy różnymi potrzebami innych i własnymi najczęściej kończy się wielką frustracją z powodu niezaspokojenia tych własnych oraz rozczarowaniem spowodowanym tym, że i tak nie udało się uniknąć niezadowolenia jakichś osób.

 

Nie można być ulubieńcem wszystkich,
jeśli chce się być sobą

 

Jednak dopóki człowiek nie kocha siebie i nie ma odpowiedniego poczucia własnej wartości, to  nie zdaje sobie z tego sprawy.

 

Brak miłość dla siebie powoduje, że sympatią innych chce się wypełnić pustkę po tej miłości. Jednak tego nie da się zrobić ani lubieniem ani miłością innych.

Miło jest być lubianym przez innych ale nie za wszelką cenę i nie za wszystko.

 

ZADANIE:

 

  • Proszę bardzo szczerze odpowiedzieć na pytania:

- Czy zależy mi , aby wszyscy, mnie lubili?

- Jak się czuję, kiedy widzę, że ktoś mnie nie lubi? Czy widzę?

- A dlaczego inni mnie mogą nie lubić_

- Czy wiem kto mnie nie lubi?

  • Proszę też dziś być sobą, nie robić niczego tylko po to, by ktoś inny nas lubił.

 

 

Print Friendly

Piękno to to, jak czujesz się w swoim wnętrzu.
To odbija się w twoich oczach.
To nic fizycznego.

Sophia Loren

 

Przypomina mi się sytuacja jak to na pewnym przyjęciu – jakieś 20 lat temu i tyleż kilogramów mniej – byłam jedyną osobą ubraną w sukienkę do łydek. Reszta kobiet niekoniecznie ode mnie ładniejszych czy z lepszymi nogami (dziś to wiem) była w mini.
Ładna była ta moja sukienka i bardzo ją lubiłam, miała moje kolory…  jednak była trochę dla mnie wtedy za poważna.

 

No cóż, nie mając poczucia własnej wartości ubierałam się w ogóle raczej tak, żeby nie wzbudzać specjalnego zainteresowania swoim wyglądem, w żadna stronę. Akurat ta sfera była u mnie szczególnie wrażliwa.
Kiedy zobaczyłam te wszystkie kobiety, poczułam się niezbyt dobrze.  Jeszcze mniej atrakcyjna i do tego wyróżniająca się.

 

W tamtym czasie moje kompleksy na jednych polach załatwiałam nadaktywnością na innych. To także jest charakterystyczne.
Brylowałam zatem intelektualnie i tryskałam dowcipem, celnymi ripostami i sarkazmem.  Jednak nie czułam się dobrze jako kobieta.
Obcięłam wtedy tę sukienkę na przyjęciu… Połączyłam dowcip z przynajmniej częściowym dostosowaniem się do wyglądu innych.

 

Wyjazdy na wczasy. Jakież to było ważne, aby wyglądać co najmniej tak dobrze jak inne panie. Opera, teatr, żeby przypadkiem nie być zbyt elegancką ale i nie zbyt codziennie ubraną…  Zauważałam jak każdy był ubrany i byłam niemal pewna, że moje ubranie jest oceniane. Widziałam wręcz te spojrzenia.

 

Dziś nie interesuje się specjalnie  jak inni są  ubrani.  Czasem nawet nieco odbiegam może, ale natychmiast przychodzą mi do głowy moje inne atuty. I nie czuję żadnej nieadekwatności. Kiedy zauważę, że ktoś ładnie  wygląda… mówię komplement, czasami nawet wtedy, kiedy nie znam tej osoby.

Ubieram się dziś przede wszystkim wygodnie i w zgodzie z podstawowymi zasadami etykiety biznesowej czy innej, które to respektuję, jako fragment umowy społecznej. Zakładam to co lubię i to na co chcę, by było mnie stać. Oczywiście zależy mi na tym, żeby ładnie wyglądać.

 

Przyjemnie jest widzieć odbicie w lustrze, które mi się podoba.

 

Nie pamiętam jednak, abym w jakikolwiek sytuacji w ostatnich piętnastu latach czuła dyskomfort albo starała się jakoś specjalnie ubrać. A dziś dobrze wyglądać… pewno … nie jest mi tak łatwo, jak kiedyś.

 

ZADANIE:

 

Proszę odpowiedzieć bardzo szczerze na pytania:

  • Jak się czuję, jeśli widzę, że jestem ubrana/y gorzej niż pozostali ludzie w danym pomieszczeniu
  • Co wtedy robię?
  • Jak traktuję w ogóle sprawę swojego ubrania. Jak się ubieram i dlaczego właśnie tak. Na czym mi najbardziej zależy?

 

 

Print Friendly

Pytaj nie o to co Twój kraj może zrobić dla ciebie.
Pytaj co ty możesz zrobić dla twojego kraju.

John F. Kennedy

Piękna nasza Polska cała. Niektórzy są pewno dziś w takich miejscach, że doskonale to widzą. A czy pamiętamy jak jeszcze dwadzieścia pięć lat temu wyglądały niektóre miejsca?

 

Nasza ojczyzna pięknieje z dnia na dzień i naprawdę żyje się w niej coraz wygodniej i lepiej.  Szczególnie tym, którzy chcą i potrafią to dostrzec.
W zależności od tego na co zwracamy uwagę, tak bowiem widzimy wszystko – również kraj, w którym żyjemy.

 

 Zobaczmy Polskę dziś tak piękną i dobrą jak tylko możemy.

 

Powstrzymajmy się chociaż dzisiaj do zauważania minusów. One są wszędzie, w każdym państwie. Także w tych, które od lat rozwijają się systematycznie i harmonijnie. Najważniejsze jest jednak to, co my widzimy i na czym się koncentrujemy.
Liczmy zatem plusy.

Żeby zmieniać świat na lepszy, trzeba mieć siłę, a tę daje albo entuzjazm albo… gniew.
Przy czym ten drugi motywator deformuje nieco spojrzenie i powoduje, że zmiany okazują się nie być wcale takie dobre. Zatem:

 

Zmieniajmy Polskę z entuzjazmem.
Zacznijmy od zbudowania go w sobie. 

 

ZADANIE:

  • Proszę szukać dowodów na to, że nasza Ojczyzna jest pięknym i dobrym miejscem do życia.

Tylko tyle i aż tyle.  Tylko naprawdę proszę się na tym skoncentrować.

Będę wdzięczna, jeśli ktoś napisze ile tego znalazł.

  • I żeby było jeszcze więcej patosu i ckliwości, co zawsze towarzyszy mi tego dnia, dokończmy zdania:

Kocham Polskę, bo…………………………………….

Żyję w Polsce , dlatego że…………………………..

  • I jeszcze jedno: proszę pomyśleć co mogą Państwo zrobić w najbliższym czasie dla naszej Ojczyzny.

 

 

 

Print Friendly


Bycie pięknym to znaczy bycie sobą.
Nie potrzebujesz akceptacji innych.
Potrzebujesz własnej akceptacji

Thich Nhat Hanh

 

 

I jak Państwo odpowiedzieli na wczorajsze pytania? Czy chwalenie przychodzi Państwu łatwo?

 

Mnie już tak.
Wiem jednak jak to wyglądało wtedy, kiedy nie miałam poczucia własnej wartości: jeśli już coś powiedziałam, moje najrozmaitsze obawy redukowały to do minimum. Nie potrafiłam się pochwalić nawet najbliższym.
A ponieważ bardzo tego potrzebowałam, formułowałam swoje wypowiedzi tak, aby ułatwić im pochwalenie mnie.
Czasami dzieliłam się szczerze bolesną prawdą, licząc na to, że powiedzą wtedy o tym, co we mnie dobre. Daremnie.
Bardzo często cieszyli się jedynie, że uświadamiam sobie swoje słabości i że potrafię się do nich przyznać. To był jedyny komplement.
Innym razem mówiłam o tym, co wydawało mi się, że zrobiłam dobrze jak o czymś takim sobie z nadzieją na pocieszenie. Czasami ktoś powiedział: noooo nie bądź dla siebie taka surowa.
A najlepiej było jak parę razy zapytałam wprost czy podoba się danej osobie to, co zrobiłam. Oczywiście, czasem chwalili, ale to było ewidentnie wymuszone, równie dobrze mogłam pochwalić się sama. Kilka razy usłyszałam: Najważniejsze, że tobie się podoba. Proszę, nie chwalcie w ten sposób nikogo.

 

Taka skromność powoduje, że człowiek jest z jednej strony wypełniony niedobrymi informacjami na własny temat (a przynajmniej nie ma bardzo dobrych), a z drugiej – uwaga – jest bardzo uzależniony od tych, którzy mówią mu komplementy, także od pochlebców. Ktoś sprytny może to wykorzystać do własnych manipulacyjnych celów, może poprzez to uzyskać wielki wpływ na daną osobę. Znam wiele kobiet, które temu uległy. A proszę sobie wyobrazić takiego szefa firmy albo polityka. Niestety mogłabym podawać nazwiska takich osób.

 

Dziś potrafię powiedzieć dobre rzeczy na własny temat. Doskonale zdaję sobie sprawę ze swojej wartości, co pozwala mi jednocześnie z otwartością oceniać swoje działania i przyjmować informację zwrotną od innych. A komplementy czy miłe słowa na temat tego, co robię – ciągle ważne i potrzebne – nie są mi już niezbędne.

 

Umiejętność chwalenia siebie i powiedzenia głośno,
że potrafi się coś dobrze robić,
jest bardzo ważna zarówno w życiu osobistym jak i w pracy zawodowej.

 

Szczególnie kobiety namawiam, aby nauczyły się to robić. Oczywiście żeby brzmiało to prawdziwie, trzeba naprawdę w to wierzyć. A żeby wierzyć, trzeba włożyć sobie do podświadomości tę wiarę. Sami sobie mówmy zatem komplementy, myślmy o sobie i swoich dokonaniach dobrze, nawet to zapisujmy, nagradzajmy się sami za dobrą pracę.

 

A jak jest u Państwa z odbieraniem komplementów?
Proszę zauważyć jakie komplementy wywołują uczucie dyskomfortu i potraktować to jako informację na temat obszaru, który wymaga szczególnej uwagi. Może to być wygląd, może być praca zawodowa, mogą być cechy charakteru.
Brak komfortu w takiej sytuacji, to też dowód na niedostateczne poczucie własnej wartości.
Jak sobie pomóc natychmiast?

  • Proszę nie osłabiać słyszanych komplementów, nie dyskutować z nimi.
  • Pięknie dziękujemy, uśmiechamy się i jeszcze możemy dodać coś od siebie na ten temat.

Właściwe stwierdzenia to: Pięknie dziękuję, cieszę się, że tak sądzisz, miło mi, że ci się podoba, dziękuję, starałam się i miło mi, że się udało i tak dalej.

 

Niezależnie od budowania poczucia własnej wartości
dobre słowa i komplementy podnoszą poziom radości z życia
i motywację do działania.

 

Warto zatem tego sobie dostarczać. Jakkolwiek dziwnie to może zabrzmi, ale naprawdę nie jest to najważniejsze z jakich ust one padają.

 

 

ZADANIE:

  • Proszę mówić dziś ludziom miłe rzeczy i komplementy, przez cały dzień.
  • A od jutra proszę zadbać o to, by szczególnie rano powiedzieć ważnym osobom coś dobrego o nich samych. Nie o tym, co my czujemy i jak się cieszymy, że ich mamy, ale jacy są wspaniali.
  • Proszę codziennie przez 30 dni pochwalić siebie do kogoś. Szczególnie dobrze punktowane są takie wypowiedzi do szefa (nauczyciela) (4 punkty), partnera/partnerki (3 punkty), kolegi/koleżanki (2 punkt) i nieznajomej osoby (1 punkt). Proszę codziennie podsumowywać te punkty. Mam nadzieję, że 1 czerwca będzie się czym pochwalić.

 

 

Print Friendly

W teorii nie ma różnicy pomiędzy teorią a praktyką.
Ale w praktyce – jest.

Jan L.A. van de Snepscheut i/albo Yogi Berra

 

 

Teoria jest ważna, ale to, co się liczy w życiu, to jej umiejętność zastosowania.

 

Poczucia własnej wartości, miłość dla siebie nabywa się w drodze ćwiczeń, działania, uczenia się.

 

Urodziliśmy się z poczuciem własnej wartości,
z miłością – zarówno dla siebie, jak dla innych i świata.

 

Zahamowano to w nas, nie pozwolono czasem rozwijać się tej miłości, wchodzić na kolejne stopnie albo w inny jakiś sposób, nieświadomie, oduczono nas kochania siebie… a przez to tak naprawdę kochania innych.

 

Wszystko, co musimy zrobić, to innym myśleniem i działaniem dotrzeć z powrotem do tej miłości jaka jest w nas: pokochać siebie i zdawać sobie sprawę ze swojej wartości.

 

Od dziś przez kilka dni będę prosić o odpowiedzi na podawane tu pytania, zaś następnego dnia wyjaśnię jak to się ma do kochania siebie i odczuwania poczucia własnej wartości.

Bardzo proszę, aby potraktowali to Państwo z całą uważnością i troską.
To będą bardzo ważne ćwiczenia.
Zaczynamy właśnie pracę nad budowaniem charakteru. Pracujemy nad poczuciem własnej wartości. Czas najwyższy. Już pół roku pisze codziennie dla Państwa tego bloga. Chętnie przyjmę gratulacje.

 

 

ZADANIE:

Proszę niech Państwo odpowiedzą sobie na te pytania:

  • Czy potrafię  głośno powiedzieć, że jestem dobra/y w jakiejś dziedzinie wiedzy czy rodzaju aktywności?
  • Jeśli tak, to kiedy tak się ostatnio zachowałam/em? Jeśli nie, to dlaczego?
  • Jak się wtedy czułam/em? Dlaczego właśnie tak?
  • Czy pamiętam, jaką dostałam/em informację zwrotną?
  • Czy umiem się czymś pochwalić? Tak bez zaznaczania: muszę się pochwalić, ot tak, po prostu…
  • Często to robię i w jakich sytuacjach?
  • W jaki sposób zachęcam dzieci (jeśli je mam) i inne osoby (partnera, współpracowników, podwładnych) do tego by potrafili się pochwalić?

 

Najlepiej odpowiadać w zeszycie, który radziłam Państwu na samym początku założyć. Jeśli go państwo nie mają, zawsze można to zrobić.

Chętnie widzę, jak zwykle, komentarze.

 

 

 

Print Friendly

Zasługuję na miłość

Sondra Rey

 

Kocham siebie i szanuję,
wiem , że potrafię i zasługuję

ASDIMO

 

Na jednym ze spotkań Klubu Skutecznego Działania jedna z uczestniczek powiedziała: Nie podoba mi się afirmacja: Zasługuję na miłość, bo ja nie chcę zasługiwać.

 

Ależ tego właśnie dotyczy ta afirmacja. Sondra Ray napisała książkę pod  tytułem Zasługuję na miłość właśnie po to, by nauczyć czytelników pracy z afirmacjami zwiększającymi poczucie własnej wartości. To zdanie włożone do podświadomości pozwala nam uwierzyć, że nie musimy na tę miłość zasłużyć. Ona jest nasza od momentu narodzenia.

 

Każdy z nas zasługuje na wszystko, co w życiu dobre:
na miłość innych ludzi, na godne życie, nawet na dobrobyt;
każdy zasługuje na to, by być szczęśliwym.

 

Zasługiwać to znaczy, że  nie trzeba się o to starać bardziej niż normalnie. Nie muszę zasłużyć. Już zasługuję.

 

Oczywiście nie chodzi o to, że bez pracy dostanę pieniądze czy będę szczęśliwa, nie robiąc niczego w tym kierunku. Trzeba pracować, trzeba dbać w własne szczęście, ale przede wszystkim trzeba być prawdziwie otwartym na przyjęcie nagrody.

 

Czasami ludzie mają gdzieś w podświadomości blok, który nie pozwala im na to, by spokojnie dali się pokochać czy nawet… mieli pieniądze.
Pozbawieni poczucia własnej wartości nie czują, aby byli godni przyjęcia tak wspaniałych darów. Starają się na nie zasłużyć, szczególnie na miłość, robiąc czasami wszystko (a nawet więcej) czego życzy sobie ukochana czy ukochany.

 

Spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy nie czuli, że zasługują na różne rzeczy. Czasami na poziomie świadomości używają wtedy sformułowania powinnam czy powinienem. Powinnam jeszcze zrobić to i tamto, albo trzeba coś robić, podczas kiedy wszystko, co powinno się w danym momencie powtarzać to zasługuję na odpoczynek, mam prawo do nicnierobienia.
I zasługuję…
Mam przyrodzone mi prawo człowieka do wszystkiego, co najlepsze, na czym mi zależy, czego pragnę.

Mam prawo po to sięgać odważnie i z wiarą, że to otrzymam czy zdobędę.
Nie muszę zasługiwać w żadnym innym sensie.

 

Pytamy siebie często, jeśli nie świadomie, to w podświadomości: kim ja jestem, aby zasługiwać na takie piękne życie, na tę miłość, na komfort, na którym mi zależy w jakiejś sytuacji?
Parafrazując nieco Mariann Williamson można powiedzieć: Właściwie kim nie jesteśmy żeby nie zasługiwać? Jesteśmy dziećmi Boga. Udawanie małego, niewiele znaczącego, nie służy światu.

 

I nam samym także nie służy. Ograniczamy wtedy swoje życie do znacznie mniejszego poziomu niż zasługujemy jako ludzie, najwyższa kreacja na Ziemi.
To zaś może powodować nie tylko brak poczucia szczęścia ale nawet frustrację, która z kolei może powodować cały szereg niepożądanych zachowań w stosunku do innych i świata.

 

Znam takich ludzi. Nie dają sobie prawa do myślenia w kategorii zasługuję, a potem mają żal lub pretensje do całego świata, że czegoś nie dostają. Nie wierzą w to, że po prostu mają prawo, a potem tym, co w to wierzą i sięgają po pewne rzeczy – zazdroszczą… Chyba że uda im się wcześniej podciąć im skrzydła.

 

Zasługujemy na wszystko, czego pragniemy.
Samo pragnienie jest tego dowodem.
Mamy prawo do tego dążyć i tego oczekiwać.
Kropka.

 

 

ZADANIE:

 

Tylko Państwo wiedzą, czego mogą sobie podświadomie odmawiać lub nie wierzyć, że na to zasługują.

Proszę stworzyć afirmacje uwzględniające te wartości i napisać afirmacje

Zasługuję na…………

I powtarzać – codziennie przynajmniej 10 razy.

 

 

 

Print Friendly


Wszyscy jesteśmy  obdarowani w unikalny i ważny sposób.
Odkrywanie naszego wyjątkowego światła
to nasz przywilej i przygoda.

Mary Dunbar

Ludzie, którzy wierzą w siebie,
znają pierwszy sekret sukcesu

Normann Vincent Peale

 

 

Kocham siebie i szanuję.
Wiem, że potrafię i zasługuję.

 

Było już o kochaniu siebie, o szacunku dla siebie i godności także. Dziś o wiem, że potrafię, czyli o wysokiej samoocenie.

 

Wysoka samoocena to obecne w świadomości
– oraz wdrukowane do podświadomości –
wszelkie pozytywne informacje na własny temat.

 

Nie chodzi o to byśmy byli najlepsi, czy lepsi od innych, osoba z poczuciem własnej wartości nie jest tym zainteresowana. Chodzi o to by posiadać rozmaite umiejętności czy wartościowe rzeczy w sobie,  czy być w czymś dobrym. Wszystko. To daje pewność siebie.

Jest tam miejsce na sformułowania typu ładna, atrakcyjna, przystojny, mam ładne nogi, mam miły głos, mam miły (ładny) uśmiech; Jest i miejsce na umiem dobrze wyrażać myśli słowami, ładnie piszę, potrafię napisać książkę, znam angielski, mam świetnie opanowany jakiś (jaki?) program komputerowy, jestem dobry w jakiejś grze; Można także wiedzieć że: ładnie układam kwiaty, robię świetny chłodnik, piekę dobry chleb, a nawet… po prostu piekę chleb; I wreszcie: mam poczucie własnej wartości, jestem uczciwa, dotrzymuję danych obietnic, żyję w zgodzie z wybranymi pryncypiami, dążę do wyznaczonych celów, jestem szczodra… I tak dalej, i tak dalej…

 

Często słyszę różnie wyrażane wątpliwości czy przypadkiem nie można mieć zbyt wysokiego poczucia własnej wartości?

 

Nie, nie można mieć zbyt wysokiego poczucia własnej wartości.

 

A  samoocenę?

 

Tak, samoocena może być nieadekwatna i czasem zbyt wysoka w jakimś obszarze.  Nie w ogóle za wysoka, bo na pewno każdy ma wystarczająco wiele dobrych cech, ale za wysoka w zakresie potrzeb danego pola.

 

Ktoś na przykład może nie być w danym momencie dobrym trenerem, może mu brakować choćby odpowiedniego głosu… poczucia własnej wartości, czy doświadczenia. Nie zdaje sobie z tego sprawy i żyje w przeświadczeniu, że jest świetnym trenerem. Jednak ta sama osoba  może mieć wszystko, co jest potrzebne do coachingu albo prowadzenia biura podatkowego.

 

Nie musimy być we wszystkim bardzo dobrzy aby mieć wysoka samoocenę.

Nikt nie jest omnibusem.

 

Brak umiejętności potrzebnych w jakiejś dziedzinie nie zmienia faktu, iż potrafimy znakomicie robić inne rzeczy. Gdybyśmy skoncentrowali się właśnie na tym, do czego mamy predyspozycje, talenty i zdolności, nasza samoocena – wciąż wysoka – byłaby adekwatna.

Poczucie własnej wartości pomaga spojrzeć otwarcie na sytuację. Jeśli siebie kocham i szanuję spokojnie ocenię wyniki swoich działań i czasem zabiorę się za doskonalenie pewnych cech, a czasem – zrezygnuję z jakiejś działalności.

Samoocena mi nie spadnie przez to, że powiem sobie na przykład, że nie jest mi łatwo zrozumieć zasady prowadzenia księgowości czy nie umiem jeździć na nartach. Tego pierwszego mogę się nauczyć na potrzebnym mi poziomie, tego drugiego – nie chcę. Nie czuję się gorzej nie jeżdżąc na nartach. I nie przeszkadza mi to, że niemal wszyscy moi znajomi jeżdżą, a niektórzy nawet uważają, że w pewnych kręgach się jeździ na nartach.

Mogę ewentualnie opuścić pewne kręgi, jeśli ludzie, którzy je tworzą uważają, że to im u mnie przeszkadza.

 

Samoocena spada natomiast wtedy, kiedy nie robi się rzeczy, które dyktowane są pryncypiami – zasadami postępowania. Jeśli ktoś nie jest uczciwy, nie dotrzymuje obietnic, robi coś po łebkach albo po prostu – oszukuje pracodawcę, jego samoocena spada. Oczywiście próbuje się wtedy ratować racjonalizując: przenosząc winę na innych albo twierdząc, że wszyscy tak postępują.

 

Nic tak nie obniża samooceny jak brak uczciwości albo nierobienie czegoś, co wiemy, że zrobić trzeba.

 

W prawdziwe poczucie własnej wartości włączony jest mechanizm ułatwiający stałe korygowanie wiedzy o sobie z wiedzą o efektach naszych działań. Natomiast jeśli ktoś nie ma poczucia własnej wartości, może nadrabiać pompowaniem samooceny.
Takie osoby często jawią się innym jako zbyt pewne siebie czy zadufane w sobie. Tak określa się kogoś, kto ma wysoką (jak już pisałam – nieadekwatną) samoocenę i nie ma poczucia własnej wartości.

 

Adekwatna i wysoka samoocena jest integralną częścią poczucia własnej wartości.
Sama w sobie nie wystarczy.
Nie istnieje poczucie własnej wartości bez adekwatnej,
wystarczająco wysokiej, samooceny.

 

Poczucie własnej wartości powoduje bowiem, że albo dorastamy do oczekiwań danej sytuacji albo szukamy sukcesów w innej.  I zawsze zdajemy sobie sprawę jakie mamy atuty. Budujemy na sile, likwidując tylko te słabości, które chcemy i które warto likwidować.
Dbamy o prawy charakter.

 

 

ZADANIE:

 

Proszę przez cały dzień zwracać uwagę na wszelkie pozytywne rzeczy związane z własną osoba.

Te weekend może sprzyjać kontaktom z bliskimi ludźmi, proszę ich zatem zapytać, co im się u Państwa podoba, co lubią?

 

 

 

 

 

Print Friendly

NAJBLIŻSZE WYDARZENIA

  • 25.05.2012
    • ROZMOWA OCENIAJĄCA
      25.05.2012-25.05.2012
      Gdzie: Warszawa
      Prowadzi: Daria Dudkiewicz
      SZCZEGÓŁY (Kliknij)
  • 08.07.2012
    • LETNIA AKADEMIA SZCZĘŚCIA
      08.07.2012-13.07.2012
      Gdzie: Sopot
      Prowadzą: Iwona Majewska-Opiełka oraz trenerzy ASDIMO
      SZCZEGÓŁY (Kliknij)
  • 01.09.2012
    • STUDIUM - "METAMORFOZA"
      01.09.2012-02.06.2013
      Gdzie: WARSZAWA lub GDAŃSK
      Prowadzi: Iwona Majewska-Opiełka
      SZCZEGÓŁY (Kliknij)

Spotkania KSD

  • 28.05.2012
    • Spotkanie - Kraków
      "Zmiana czasu - zmiana myślenia - zmiana działania" SZCZEGÓŁY
  • 29.05.2012
    • Spotkanie - Zielona Góra
      "Mam czas na wszystko" SZCZEGÓŁY
  • 30.05.2012
  • 31.05.2012
    • Spotkanie - Katowice
      "Przyjaźń z podświadomością" SZCZEGÓŁY
    • Spotkanie - Poznań
      "Pozytywne myślenie" SZCZEGÓŁY
  • 13.06.2012

Lubisz ASDIMO?

Dołącz do nas na Google+

In 0 people's circles

Add to circlesi

Kanał YouTube

KOMENTARZE


„Jesteśmy nawzajem za siebie odpowiedzialni. Zbiorowo. Świat jest naszym wspólnym dążeniem. Możemy powiedzieć, że jest jak ogromne puzzle, i każdy z nas jest jego bardzo ważną i niepowtarzalną cząstką. Razem możemy się połączyć i zrodzić potężną przemianę na świecie. Pracując nad wyniesieniem naszej świadomości na wyższy poziom duchowego zrozumienia, zaczniemy uzdrawiać siebie, potem innych i świat.” -Betty Eadie w książce pod redakcją R. Carlsona i B. Shielda „Podręcznik dla duszy”

ARCHIWA BLOGA

Udział w konkursie BlgRoku