Iwona Majewska-Opiełka

Dzień Dobrego Słowa – marzec 2015

Powiedz to dobrym słowemNa początku było Słowo,

a Słowo było u Boga,

i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało,

a bez Niego nic się nie stało,

co się stało.

W Nim było życie,

a życie było światłością ludzi,

a światłość w ciemności świeci

i ciemność jej nie ogarnęła.

 

Jan 1,1-18

 

W zasadzie nie powinnam więcej pisać, tylko tak to zostawić. Jest w tych słowach moc. Mogą stać się siłą. Czyż to nie powinno przynajmniej tym, dla których Biblia jest jakimś odniesieniem w życiu, a co dopiero – świętością, zwracać uwagi na to, co jest prawdziwym początkiem wszystkiego?  To nie przypadek, że właśnie tak zaczyna się piękna Ewangelia według Świętego Jana,  a odnosi się przecież do początku Biblii – najmądrzejszej i najczęściej kupowanej księgi. Właśnie po raz kolejny zaczynam ją czytać.

Mądrość to nie to samo co wiedza, za którą stoją prawdy naukowe. To przepis na życie, to pokazanie jak tę wiedzę, a także to, co jeszcze nie udowodnione mądrze – czyli ku własnemu pożytkowi i pożytkowi innych, w krótkim okresie i w dłuższym czasie –  stosować adaptując się do środowiska, modyfikując je lub wychodząc z niego. Chodzi tu zarówno o wiedzę nieuświadamianą jak i tę świadomą. Takie sformułowanie definicji mądrości zawdzięczamy Robertowi Sternbergowi. Biblia przepełniona jest właśnie taką mądrością.

 

Często  słyszę od moich Klientów albo Uczestników szkoleń pytania zaczynające się od słów Jak mogę…  gdzie potem  chodzi o zmianę własnego lub czyjegoś nastawienia, o rozwiązanie narastającego nieporozumienia, o wychowywanie dzieci czy znalezienie sposobu na realizację własnych celów… a sposobem jest… zmiana słów, używanie innego języka do myślenia i mówienia, czasem nawet wystarczy inne nazwanie tej samej sytuacji.

Podtrzymuje to we mnie przekonanie, że nie traktujemy słów  z Biblii  ani poważnie, ani nawet jako przenośni, która może nas naprowadzić na właściwe myślenie, a przez to na dobre drogi ludzkiego życia, wykorzystania naszego potencjału. No to jak możemy traktować poważnie to, co mówi na przykład Iwona Majewska—Opiełka? W tym samym szkoleniu, gdzie na przerwie jest pytanie jak mogę, dużo mówię o roli słów.  Niektórzy nawet kiwają z aprobatą głowami. A potem przychodzą do mnie aby zapytać jak to zrobić, nie jak nazwać, jak zacząć…

 

Wszystko zaczęło się od słowa. Bóg rzekł, nazwał, powiedział

 

Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo dostał też słowo
i dostał zaklętą w nim moc.
Jesteśmy twórcami.
Tworzymy ten świat dalej,
zarówno swój własny, indywidualny jak i ten wspólny.
I my również zaczynamy od słowa.

 

  • Jak nazywasz to czego pragniesz?
  • Jak nazywasz to co czujesz? 
  • Jakimi słowami określasz Swojego bliźniego… bliskiego czy dalekiego?
  • Jakimi słowami namawiasz ludzi do czynu? A Siebie?
  • Czy Twoje słowa są dobre i czyste?
  • A jak myślisz? Wszak myśli to w dużej mierze słowa..

 

Nic się nie zmieniło: na początku JEST słowo.

 

 

Print Friendly

Dzień Dobrego Słowa – luty 2015

cytrynki z motylemNie używaj słów za wielkich do sytuacji.
Nie mów „nieskończenie”, jeśli masz na myśli „wiele”
w przeciwnym bowiem razie nie będziesz miał słów,
kiedy będziesz chciał powiedzieć o czymś naprawdę nieskończonym

 

C.S. Lewis

 

To bardzo mądre słowa. Dotyczą one zarówno spraw i sytuacji dobrych, jak i tych niepożądanych. Przesadzamy powodowani emocjami, używamy wielkich słów i w danej chwili eskalujemy stan naszych i cudzych emocji. Czy na pewno  jest to potrzebne? Nawet dobre zdarzenia nazywane wciąż wielkimi słowami  staja się… poślednie, w jakimś momencie tracą swoją wartość.   I jak nazwiemy coś naprawdę wspaniałego?

W Filharmonii Narodowej w Warszawie jakiś czas temu pojawił się zwyczaj wstawania po krótkiej chwili aplauzu. Byłoby to zrozumiałe, cenne i bardzo przyjemne (zarówno dal wykonawców jak i słuchaczy) gdyby istotnie wyróżniano w ten sposób wybitne czy wyjątkowe wykonania.  Jednak tak nie jest.  Ludzie wstają często zbyt szybko… Proszę pomyśleć jak czuje się artysta, który doskonale wie, że nie osiągnął tego wieczoru poziomu własnego mistrzostwa… I czym tak naprawdę są dla niego zachwyty tej widowni? Może dowodem na  brak muzycznego wyrobienia większości? Bardzo podobnie mogą brzmieć nasze słowa, jeśli są wciąż wielkie. Jakim słowem nagrodzisz dziecko, kiedy wszystko będzie wspaniałe, najlepsze, cudowne, wyjątkowo udane? A pracownika?

Ja sama mam tendencję do nadużywania dobrych słów. Staram się zatem od pewnego czasu zwracać uwagę na to, żeby zachować umiar.  Chcę chwalić, chcę aby moi bliscy, a także Czytelnicy czy sympatycy na stronie Facebooka  mieli pozytywny nastrój, ale chcę również aby mieli właściwą informację ode mnie co myślę i co czuję.

 

Chcę zostawiać słowa wielkie, wyjątkowe na wielkie i wyjątkowe okazje.

 

A jak to wygląda w sytuacjach nieporozumień, sprzeczek czy kłótni? Czyż nie  zdarza się często, że w ferworze podniecenia padają słowa ostateczne, właśnie te z gatunku zbyt dużych, nieskończonych. Czy naprawdę wszyscy, którzy mówią, że nienawidzą istotnie to czują? Czy nie jest to złość, gorycz, rozżalenie, ból a może nawet rozczarowanie po prostu…  Jest tyle słów określających emocje. A sformułowania  nienawidzę cię czy nawet już cię nie kocham, to bardzo wielkie sformułowania, niosą treść niemal ostateczną i wykonują swoją destruktywną pracę w podświadomości, nawet wtedy, kiedy świadomie tego nie chcemy.

 

Więcej, takie za duże słowa padają również w codziennych sytuacjach. Ileż to razy wchodzi do naszego gabinetu klientka lub klient i zaczyna jeszcze stojąc opowiadać o swoim życiu niedobrymi słowami. Praca ją wykańcza, ludzie także. Jest na skraju rozpaczy, wycieńczenia, już nigdy nie ułoży sobie życia, nikogo nie pokocha, nie jest zdolna do normalnych relacji… Mogłabym mnożyć te przykłady, ale wiadomo że nie lubię… zwłaszcza, że dziś Dzień Dobrego Słowa.

Mówieniu towarzyszy odpowiednia mina. To oczywiste, załatwia to podświadomość, w której tkwią przecież te wszystkie niedobre słowa.  Mimika i mowa ciała często odzwierciedla sposób mówienia: czasem próżno na twarzy szukać nawet śladów uśmiechu,  usta układają się niemal w podkówkę a w oczach brakuje blasku. 

Słucham, nawet zapisuję często, to co mówią takie osoby i potem powtarzam, co usłyszałam. Jednego klienta na pięciu uda mi się w ten sposób sprowokować do uśmiechu. Kiedy usłyszy bowiem jak nazywa swoją rzeczywistość, w jakich barwach ją przedstawia i… jak bardzo przesadza, uśmiecha się, a czasem nawet śmieje.

Inni się nie śmieją, ale… są przerażeni. To oczywiście także ich słowo.

Cztery osoby na pięć rozumieją w końcu, że przesadzają i wyrażają gotowość pracy z językiem, są gotowi zmienić nawyki swojego mówienia. Tacy ludzie czynią potem szybkie postępy w przeprogramowywaniu podświadomości i zmienianiu swojego życia na lepsze.  

Dobre słowa, to także słowa właściwe dla danej sytuacji i słowa, które łatwiej pozwalają nam osiągać zarówno cele jak i stany umysłu, na których nam zależy. A takim stanem umysłu jest na pewno szczęście.

 

 

P.S. Jeśli chcielibyście Kochani posłuchać jak działa podświadomość  polecam świeżutki, wczoraj nagrany webinar na ten temat. Półtorej godziny mówię czym jest, jak działa i jak z nią postępować, aby z nami współpracowała a nie sabotowała naszych  pragnień. Tutaj można uzyskać dostęp do tego nagrania. 

Przyjaźń z podświadomościa kluczem do szczęścia

 

Print Friendly

Może to samo… ale inaczej

JPowiedz to dobrym słowemeśli państwo ma być wolne od korupcji
 i z narodem o pięknych umysłach,
    uważam, że mogą to sprawić
trzy kluczowe osoby  w społeczeństwie:  
ojciec, matka i nauczyciel
.

 

P. J. Abdul Kalam

 

Przeczytałam   tekst Mateusza Grzesiaka o 5 cechach mentalności polskiej  , które powodują, że ograniczamy nasz potencjał i poczułam, że chce napisać jakby komentarz.  Nie czytało mi się tego dobrze. Jakoś tak bolało, kiedy czytałam o przywarach polskiego społeczeństwa a instrukcji co można zrobić, by było lepiej, autor nie dawał…  Autor ma rację, iż niektórzy z nas ograniczają się opisywanymi przez niego (i innymi) postawami,  nie sądzę jednak, żeby zachowania  były aż tak powszechne w Polsce…  Nie tak widzę polskie społeczeństwo.

 

Widzę nas jako bardzo dzielny naród,
który od ponad dwudziestu lat  stara się sprostać nowym sytuacjom,
społecznym wymaganiom,
szuka najlepszej drogi do połączenia przeszłości z teraźniejszością i przyszłością,
naród który co i rusz zadziwia świat,
a i siebie by zadziwił, gdyby tylko spojrzał na siebie z miłością.
Widzę naród, który się rozwija, a zatem jest w procesie.

 

Nie inaczej jest z każdym Polakiem, także z tym, który świadomie przejął kontrolę nad własnym rozwojem. Myślę, że również Autor tego tekstu (podobnie jak ja) znajduje się w procesie.  

 

Każdy z nas żyje na poziomie swojej świadomości, najlepiej jak potrafi.

 

Kiedy patrzymy na rozwój dziecka, nie dziwimy się, że przechodzi kolejne fazy, że nie od razu chodzi, korzysta z nocniczka i je nożem i widelcem… Dlaczego inaczej miałoby być z grupami ludzi czy całymi narodami? Możemy przyśpieszać nasz rozwój, także ten społeczny, jednakże nie poprzez krytykę i piętnowanie tego, co niewłaściwe, ale poprzez zauważanie i podkreślanie tego, co dobre i podawanie wskazówek co można zrobić, aby było jeszcze lepiej.

 

Nie można zmienić postawy, nie zmieniając jej korzeni.

 

A szereg naszych zachowań wynika z braku poczucia własnej wartości i ją trzeba budować. Nie na efektywności, przedsiębiorczości, relacyjności i innych czynnikach miękkich jak radzi Autor przywołanego tekstu ale na świadomości, że poczucie własnej wartości to coś, co nam się należy a priori, także tym, którzy nie są efektywni i przedsiębiorczy. Poczucie własnej wartości buduje się w dziecku od momentu, w którym dowiadujemy się, że będziemy mieli dziecko… a nawet wcześniej, bo od poczucia własnej wartości rodziców w dużym stopniu zależy jak będzie wychowywane dziecko.  To, że zdarza nam się przezywać czy w inny sposób poniżać bliźnich, to, że często  nie mamy odwagi chcieć więcej niż daje nam los, że nie prosimy o podwyżkę, że przywiązujemy wielką wagę do wyższego wykształcenia, i  to, że uczulamy swoje dzieci żeby były ostrożne a i sami czasem nie mamy zaufania do świata,  wynika w znakomitym stopniu z braku poczucia własnej wartości pojedynczego Polaka. To zaś, że czasem wydaje się, że ktoś myśli tylko o sobie, swojej wygodzie czy swoim powodzeniu, a nie myśli o innych, jest dowodem na to, że się zmieniamy i staramy się zadbać o siebie, przejąć odpowiedzialność za własne życie i dać sobie to, czego pragniemy. I robimy to jak potrafimy.

To normalne. Dziecko aby mogło prawidłowo dorosnąć do fazy współzależności musi przejść przez fazę niezależności, musi wyodrębnić się ze środowiska, oddzielić nieco od rodziców, zadbać o siebie po swojemu. Bardzo podobnie jest z narodem, który  właśnie wyszedł z okresu zależności i zaczyna dorastać. Popatrzmy na to z życzliwością, co nie znaczy z pobłażaniem.  

 

Pragnę zauważyć, że:

  • coraz milsi jesteśmy dla siebie zarówno na drogach jak i gdzie indziej, a także to, że to z czym spotykamy się ze strony innych jest w znacznym stopniu związane z naszym zachowaniem i oczekiwaniami.
  • rodzice bardzo starają się dobrze wychowywać dzieci, mają niestety nie zawsze dobrych doradców. A doradców są rzesze z poglądami tak różnymi jak moje i Autora tego tekstu. Powiedzenie o nich, że są skrzywieni kulturową patologia jest mocno niesprawiedliwe. W ogóle nazywanie tego, co działo się w naszej kulturze i co dalej się dzieje patologią jest chyba nadużyciem.  A tak przy okazji powiedzenia żeby kózka nie skakała i tak dalej nie pochodzą z okresu PRL ale z okresu wcześniejszego;
  • jeżeli nie jest źle, to jednak jest  dobrze. Każdy ma prawo do tego, aby samemu ustalać na jakim poziomie chce żyć. Nie ma niczego niestosownego w tym, że  ktoś nie chce ścigać się z innymi i dążyć do bogactwa takiego, jak postrzega je ktoś inny.  Bogactwo to bardzo szerokie i subiektywne pojęcie.  
  • dobry produkt wcale nie musi być drogi; czasami przekonanie o tym, że coś co, nie kosztuje wiele na pewno nie jest dobre prowadzi do sztucznego nabijania cen. O ustanowieniu ceny decyduje szereg elementów – między innymi… zwykła uczciwość.
  • to, ze przywiązujemy dużą wagę do wykształcenia  może być dobrą cechą, wystarczy że zaczniemy się uczyć tego, co trzeba i w zgodzie z tym, czego pragniemy;
  • produkty w polskich sklepach są czasem grosze niż gdzie indziej (szczególnie te zagranicznego pochodzenia), ale często lepsze; proszę zapytać o to moich córek zajadających się polskimi produktami, kiedy przyjeżdżają w odwiedziny z Kanady
  • pierwszy milion trzeba ukraść to powiedzenie, które wyszło z ust jednego z  Rockefellerów , nie jest polskim powiedzeniem i od kilku lat mało kto zgadza się z tym, że to prawda.
  • sprzedaż nie jest w Polsce traktowana po macoszemu, ale wkłada się w nią wiele wysiłku, szkoli ludzi, dobrze wynagradza; inna to sprawa jakie są szkolenia, ale tutaj Autor tekstu może się przyczynić aby szkolenia były lepsze; osobiście od ponad dwudziestu lat szkole sprzedawców, handlowców i konsultantów wszelkiego rodzaju i wiem jak ważna to grupa ludzi w każdej firmie;

 

Na jednym z moich ostatnich szkoleń młoda kobieta zapytała mnie:  Co można zrobić, żeby w tym świecie pełnym zagrożeń, złym i  niebezpiecznym  jakoś przeżyć? Naprawdę! Takie dostałam pytanie. Odpowiedziałam: A skąd pani wie, że ten świat jest taki? Dlaczego Pani tak myśli? Mój świat nie wygląda tak, jak ten opisany przez panią… Rozmowa trwała dalej, ale nie ma tu potrzeby o tym pisać.

 

Zastanawiam się czy to nie jest tak, że widzimy to na czym się koncentrujemy, co – w pewnym sensie – widzieć  chcemy,  albo do czego eksponujemy swoje zmysły.  Wiem co czytała i oglądała wspomniana kobieta. Nie wiem skąd Autor tekstu, który niejako wywołał mnie do odpowiedzi czerpał swoją wiedze o Polsce… Ale to nie jest cała wiedza o Polakach.

 

Mateusz Grzesiak ma rację: trzeba zmieniać sposób myślenia i podejście do edukacji.  Zauważa, że będzie to wymagało między innymi zmiany sposobu przekazywania informacji… Tak! Wymaga to również zmiany sposobu narracji i tego jak mówi się od nas i o nas. I dobrze byłoby gdyby każdy z nas zaczynał od swoich działań, od swojego języka, od swojego sposobu przekazywania informacji.  Pisząc teksty, które mają trafić do serc ludzkich, a nie tylko umysłów, prowadząc działalność szkoleniową, ucząc i wychowując dzieci  warto pamiętać, że wszystko co robimy powinno być podszyte miłością. Tylko taka zmian ma sens, tylko ona pociąga w dobrym kierunku.

 

Może spróbujemy uświadomić sobie nasze pozytywne cechy i to, co możemy ofiarować Europie, światu…  Pomówmy o sobie dobrze… Myślę, że jeśli z miłością popatrzymy na siebie i siebie nawzajem zobaczymy coś innego niż znalazł Autor. Zapraszam do wyliczanki…

 

 

 

 

 

Print Friendly

DZIEŃ DOBREGO SŁOWA – styczeń 2015

Powiedz to dobrym słowemMusimy uważać na nasze słowa
– jesteśmy niczym super bohaterowie
a słowa są jakby naszą super bronią. 
Super broń powinna być zawsze używana
do pomagania innym

 

Dianna Hardy

 

Który to już raz pod datą trzynastego piszę na blogu o roli i wadze słowa? Można policzyć… Napisałam na pewno więcej niż czterdzieści tekstów na ten temat… a teraz piszę  książkę. Temat jest bowiem szeroki.  Kiedy namawiam do posługiwania się dobrymi słowami nie chodzi mi tylko o to, aby nie używać słów wulgarnych, zwanych czasem brzydkimi, nie przezywać innych ludzi, nie używać w stosunku do nich określeń, które w danej kulturze kojarzą się z cechami niepożądanymi czy wręcz niechcianymi, czy słów, które obniżają nastrój, albo są przyczyną stresu.

 

Dobre słowo to nie tylko słowo pozytywne ale to także słowo dobrze użyte
– właściwe i we właściwej sytuacji.

 

Dlatego jeśli naprawdę chce się być mistrzem w posługiwaniu się dobrym słowem, trzeba często się zastanawiać czy pewnymi wiadomościami w ogóle warto się dzielić. Jeśli nie są one do niczego potrzebne osobie, z którą mamy do czynienia, ani nie wymaga tego sytuacja, w jakiej się znajdujemy, nie przekazujmy hiobowych wieści od innych lub z mediów. Ileż to razy w przeszłości zdarzało mi się stawać wobec sytuacji A słyszałaś co się stało… a raczej częściej Słyszała pani co się stało… Pozwalałam ludziom mówić, a później martwiłam się niepotrzebnie – bo i tak nie miałam na to wpływu – czyjąś sytuacją, albo w jakiś innej postaci zalegała mi w głowie czy sercu. Oczywiście złościłam się potem na siebie, że tego słuchałam. Nauczyłam się jednak prosić o to, aby mi nie opowiadano historii, których nie chcę słuchać. Bliskim osobom mówiłam wprost: Nie chcę tego słuchać, dalszym: Wie pani, nie jestem tym specjalnie zainteresowana… i starałam się zmienić temat.

 

Niektóre informacje nie są ludziom w ogóle potrzebne również wtedy kiedy działają w kierunku osiągnięcia jakiegoś celu albo kiedy próbują pokonać coś w sobie, także… chorobę. Mówi się, że duży i ciężki chrząszcz nie powinien latać, ponoć jego warunki zupełnie na to nie wskazują… I żartuje się, że całe szczęście, że o tym nie wie, że nie może latać, bo może by nawet nie próbował.  Jestem głęboko przekonana, że wielu ludzi zawraca ze swojej drogi do celu właśnie dlatego, że słyszy zbyt wiele wypowiedzi miłośników prawdy absolutnej, z których to wynika, że ich cel jest praktycznie nie do osiągnięcia. Popatrzcie czasem jak opadają ludziom skrzydła, kiedy to raczymy ich informacjami, które nie są im do niczego potrzebne, nie wpływają bowiem na zmianę sposobu działania, nie podpowiadają jak zrobić to jeszcze lepiej, a jedynie osłabiają nadzieję.

Szansę na dostanie dofinansowania ma tylko 20% starających się osób. Jak to brzmi? A kiedy powiemy Już co 5 osoba dostaje dofinansowanie? Prawda że lepiej. Czasem chodzi o te małe słówka tylko, aż, jeszcze, dopiero… A czasami trzeba zamienić procenty na słowa.

 

Słowa pełnią funkcje motywatorów, pobudzają pozytywne emocje,
wśród nich wiarę i nadzieję.

 

Dlatego tak ważne jest, aby świadomie posługiwać się dobrym słowem. W przeciwnym wypadku słowa jednych powodują, że inni tracą nadzieję, czasem tak dalece, że zaniechują robienia czegoś, co już za chwilę mogłoby doprowadzić ich do sukcesu. A przecież nawet z czysto logicznego, wręcz naukowego punktu widzenia, jeśli coś nie jest pewne, inne rozwiązania są możliwe.

Ponadto – jak pisze Tadeusz Gadacz w Umiejętności życianadzieja jest ostatnią bronią człowieka. Nie tylko pozwala znieść teraźniejszość, lecz także otwiera nowe horyzonty i możliwości.

 

Przecież nadzieja łączy się zawsze z dobrem, zatem niech trwa.

 

Więcej ludzi szybciej wracałoby do zdrowia, łatwiej byłoby znosić im tę drogę, gdyby słyszeli od swoich lekarzy – i mogli przeczytać w książkach na temat ich schorzeń – pozytywnie ujęte dane na temat ich choroby. Można rozmawiać z pacjentem o pozbawiających nadziei rokowaniach, a można opowiedzieć o ludziach, którzy pokonali czy choćby uśpili chorobę i cieszą się życiem.  Nie chodzi o to, aby nie mówić im prawdy, ale o to, by nie zabierać nadziei… wtedy, kiedy oni sami chcą ją mieć.

 

Dziś Dzień Dobrego Słowa – kolejna szansa na ćwiczenie, na sprawdzanie tezy, że słowa zmieniają ludzi, ich zachowania, a zatem świat. Zobaczcie to sami Kochani. I może podzielicie się Swoimi doświadczeniami z nami.

 

 

 

Print Friendly

O pieniądzach i szczęściu

Slajd4 (3)Pieniądze szczęścia nie dają, być może
Lecz kufereczek stóweczek daj Boże

z piosenki

 

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, albo że pieniądze to nie wszystko… Mówi się też, że pieniądze rządzą światem, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze albo, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach czy kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi

Bez względu na nasz emocjonalny stosunek do pieniędzy i zarabiania, pieniądze to część naszej codzienności a, te stóweczki i inne banknoty oraz bilon mają znaczny wpływ na nasze samopoczucie. I… uwaga:

 

Nasze samopoczucie ma znaczny wpływ na to, co się dzieje z naszymi pieniędzmi
i na to czy te jeszcze nie nasze pieniądze będą do nas wpływać
.

 

Zastanówmy się nad tymi powiedzeniami:

Same pieniądze nie dają szczęścia, jednak umiejętne korzystanie z posiadanych zasobów potrafi znacznie podnieść poziom naszego zadowolenia z życia. Warto zatem uczyć się takiego zarządzania swoim portfelem, czy lepiej – sobą, aby dokonywać dobrych wyborów. Warto również zrozumieć jaki wpływ na zarabianie i niezarabianie pieniędzy mają nasze emocje i przekonania i tak nad nimi zapanować, aby otaczał nas spokój i subiektywny dobrobyt.

 

Pieniądze to definitywnie nie wszystko i zrozumienie tego faktu jest bardzo potrzebne także do tego żeby być człowiekiem zasobnym i szczęśliwym, aby nie próbować kupować szczęścia i nie sądzić, że jedynie za sprawą pieniędzy można zdobywać pewne dobra.  Częścią inteligencji finansowej jest podejście do życia, które pozwala zdobywać różne potrzebne nam do szczęścia rzeczy innymi sposobami niż kupowanie.  Można coś zrobić, dostać, wymienić się na inny towar czy usługę, można korzystać z nieodpłatnych wydarzeń kulturalnych, bibliotek, korzystać z dni otwartych w muzeach, samemu przygotowywać niektóre potrawy… i tak dalej i tak dalej. Ważne jest żeby wiedzieć na co pieniądze trzeba jednak wydać i dlaczego.  Jak szybko ludzie twierdzący, że nie mają pieniędzy, podejmują decyzje o kupnie czegoś, co mogliby zdobyć inaczej.

 

Pieniądze nie rządzą światem… choć rachunek ekonomiczny często jest powodem takich, a nie innych wyborów zarówno rządów jak i zarządów a także poszczególnych ludzi. Ważne jest, szczególnie w wymiarze indywidualnego gospodarstwa, żeby wybory związane z wydawaniem pieniędzy były mądre, żeby w najlepszy sposób przyczyniały się do prawdziwego zaspokajania potrzeb i odczucia dobrobytu.

 

To często prawda, że kiedy w biznesie nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że mamy do pieniędzy i zarabiania ambiwalentny stosunek, że tkwią w nas różne, czasem sprzeczne emocje  i przekonania.  Z jednej strony chcemy zarabiać więcej pieniędzy i uważamy, że słusznie należą nam się za określone działania, z drugiej – nie potrafimy o nie poprosić czy czasem wręcz wyartykułować ceny naszej usługi. Sami wmanewrowujemy się w robienie różnych rzeczy, a potem nie czujemy się z tym dobrze, bo nie dostajemy za to wynagrodzenia. Robimy różne rzeczy z poczuciem, że koszty jakie ponosimy, zarówno materialne jak i psychologiczne przewyższają nasze korzyści finansowe.  A wszystko to podszyte jest przekonaniem, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, bo to jakieś takie niskie i nieczyste nawet…  Otóż dopóki nie nauczymy się myśleć o pieniądzach po prostu jak o formie energii i nośniku wdzięczności oraz dowodzie na to, że jakaś praca czy rzecz jest potrzebna, nie będziemy mieli właściwego stosunku do pieniędzy. Podobnie z przekonaniem, że się o nich nie rozmawia… Ależ rozmawia się, tylko otwarcie, bez poczucia zażenowania czy winy, nawet z pewnym rodzajem przyjemności.

 

I wreszcie ostatnie powiedzenie: kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi. Nie jest to prawdą, choć na pewno podjęcie decyzji dla kogoś, kto sądzi, że nie ma pieniędzy wymaga innego zaangażowania niż dla kogoś, kto uważa, ze te pieniądze ma. Proszę zwrócić uwagę na słowa sądzi i  uważa, to tak naprawdę jest klucz do dobrego zarządzania własnymi portfelowymi wyborami. Co sądzisz, co uważasz, jak postrzegasz swoją sytuację.

Niestety poczucie braku rodzi brak autentyczny, a do obfitości potrzebne jest często najpierw myślenie i mówienie w kategoriach obfitości. Sztuką jest zaczęcie myślenia i mówienia językiem obfitości, kiedy jej się nie postrzega. Odważnym wyborem inwestycja w coś, co wydaje się luksusem czy czymś na co nas nie stać, a w istocie jest inwestycją w siebie, w potrzebna wiedzę, przedmiot, który może nam zapewnić lepsze funkcjonowanie zawodowe (cały czas mówimy o pieniądzach) czy zmianę sposobu myślenia niezbędną do życia w dobrobycie.

 

Nie polecam wszystkim myślenia w kategoriach będę milionerem. Nawet bawią mnie nieco (choć i budzą smutek)  takie szkolenia i zjazdy powodujące, że milionerami stają się głównie ci, co je organizują.

 

Nie o miliony tak naprawdę chodzi, tylko o szczęśliwe życie w dobrobycie.

 

Każdy z nas sam wie, ile potrzebuje pieniędzy żeby naprawdę dobrze się czuć i w ogóle co mu jest do tego potrzebne.  I to jest także przejaw inteligencji finansowej.

 

 

O tym i o wielu innych bardziej praktycznych zachowaniach niezbędnych do tego, aby nasze życie było spokojnie obfite, można dowiedzieć się na szkoleniu Iwony Kordjak, mojej Partnerki w biznesie i wyszkolonej przeze mnie trenerki a także znakomitego coacha.

TU JEST PROGRAM I REJESTRACJA

Polecam to szkolenie. Może wiele zmienić na lepsze!

 

 

Print Friendly

Ostatni dzień 2014 roku

http://www.dreamstime.com/royalty-free-stock-photos-fireworks-stars-happy-new-year-bright-blue-graphic-illustration-celebrating-years-eve-end-as-slips-away-image45416118Witamy Nowy Rok, pełen rzeczy, których nigdy nie było

 

Rainer Maria Rilke

 

 

I przyszedł! Ostatni dzień roku. Uwielbiam ten dzień, choć oczywiście towarzyszy mu nutka nostalgii, jak wszystkiemu co jest po raz ostatni… A dziś po raz ostatni napiszę datę 2014. Lubię 31 grudnia, bo choć to niby zwykły dzień tygodnia, to niesie w sobie pewną świąteczność.  Nie ma drugiego takiego wieczoru w ciągu całego roku, jak ten sylwestrowy – takiej zabawy… no cóż… na międzynarodową skalę. 

 

Ludzie żegnają rok różnie: czasem z wdzięcznością, czasem z ulgą, zawsze z nadzieją.

 

Niektórzy przez cały dzień starają się zachowywać  tak, jak chcieliby żyć w Nowym Roku, wierząc iż tak właśnie będzie. Warto się w to pobawić. Bez względu na moc tego zachowania, na jego silę sprawczą, można sobie w taki sposób uświadomić parę ważnych spraw z własnej codzienności.

Jeśli chce się budzić wyspanym, trzeba o to zadbać… najlepiej dzień wcześniej; jeżeli chce się wstawać o określonej godzinie, koniecznie trzeba to zrobić  tego dnia; ci, co lubią porządek wokół siebie, w wigilie Nowego Roku bezwzględnie go zachowują; żeby odczarować nawyk śpieszenia czy nawet spóźniania, dbać trzeba o to, by dziś tak nie było… I tak dalej I tak dalej… Proszę jednak, aby były to te rzeczy, na których naprawdę nam zależy, nie te, co nam się jedynie podobają u innych czy sądzimy, że tak należy. To przecież generalna próba dla naszych noworocznych postanowień, a te muszą być naprawdę chciane, naprawdę pożądane i powstawać w silnych emocjach (pozytywnych – pragniemy czegoś, lub negatywnych, mamy czegoś naprawdę dość). Nie obiecujmy sobie czegoś ot tak, na zasadzie, że dobrze by było… Naprawdę tego chcemy i to pragnienie w sobie wzmacniamy.

 

Warto się pobawić w taki dzień idealny. Nie tylko uświadamiamy bowiem sobie, czego pragniemy czy choćby co nam się podoba, ale udowodniamy sobie, a czasem innym, że takie postępowanie jest możliwe, że można wcześniej wstać i przygotować sobie dobre śniadanie (z miłością), że można odstawić samochód i zażywać więcej ruchu, jednocześnie wykorzystując  czas w tramwaju czy metrze na czytanie i… o dziwo mniej się spiesząc żeby dotrzeć do pracy na czas. Może się okazać, że jednak jesteśmy w stanie mówić spokojnie do dzieci, chętniej słuchać innych,  a nawet używać jedynie pozytywnego języka.

Mnie zawsze ostatni dzień Starego Roku przypominał jak wiele ma godzi i jeszcze więcej minut zwykły dzień  i że tak naprawdę można je lepiej wykorzystywać.

 

Niektórzy cieszą się, że ten rok odchodzi. Mogą zacząć coś od nowa, bo rok nie wydaje im się udany. Może jednak warto jeszcze dziś przekuć to nieudane w jakąś lekcję, informację, w podpowiedź od losu czego nie chcemy czy jak nie chcemy żyć. Bardzo zachęcam też do podziękowania mijającemu rokowi za to, co przyniósł. Na pewno znajdzie się w nim coś dobrego, nawet jeśli dziś sądzimy, że był generalnie niedobry. Ja sama chorowałam chyba w tym roku częściej niż kiedykolwiek przedtem. Oczywiście nie miałam grypy, bo w nią nie wierzę, ale co i rusz miałam do czynienia z nieprzyjemną akcją mojego organizmu. Jestem za to wdzięczna. Trzeba było chyba takiego ciągu, żebym zrozumiała  co mi chce przekazać ciało. Kiedy słuchałam go jak szeptało, było w porządku… kiedy zajęta realizacją celów… niedosłyszałam nieco lub uważałam, że to takie tam tylko poszeptywanie, zaczęło krzyczeć.  Ale już wiem o co chodzi. Zrozumiałam co chciało mi powiedzieć. I JUŻ WRACAM DO SIEBIE. To nie był mój najlepszy rok, choć oczywiście zadziało się wiele dobrego: nowa książki, nowa siedziba firmy, nowi wspaniali ludzie w Akademii, założona Fundacja Wychowanie do szczęścia i zorganizowane pierwsze działania.

 

Życia nie mierzy się jednak jedynie osiągniętymi celami.

 

Nie przychodziło mi to tak łatwo, jak to wcześniej bywało, i miałam poczucie, że nie wszystko jest tak, jak lubię… choć nie bardzo wiedziałam o co chodzi.  Dopiero od kilku dni wiem co mam robić, co zmienić, co zmodyfikować i w towarzystwie dobrych emocji zabrałam się za to już kilka dni temu.

 

Lubię nowe początki. Nie potrzebuję do tego nowego tygodnia, roku czy kalendarza. Wielu ludziom zmiany ułatwia jednak jakiś nowy początek,  cezura, wyraźna linia oddzielająca stare od nowego. Linia Nowego Roku jest bardzo wyraźna. Zaspokoi nawet najbardziej wymagających.  Od jutra Nowy Rok! Wolę lata nieparzyste, dlatego cieszę się, że od jutra pisać będę 2015. Zostawmy we wdzięcznej pamięci rok 2014, zabierzmy lekcje i dobre rady, zostawmy za sobą niedobre doświadczenia i zabierzmy tylko ten ból, który zabrać trzeba, by go ukoić. Zacznijmy jeszcze raz. Może tak samo tylko lepiej, a może zupełnie inaczej.   Ale nie zaczynajmy jutro, tylko już dziś, proszę.  

 

 

Kochani życzę nam Roku 2015 na skalę naszych marzeń,
a nawet nieco lepszego.

Niech i Was i mnie życie zaskoczy dobrem,
którego nawet sobie nie wyobrażaliśmy.

Bądźmy w tym roku jeszcze lepsi
dla Siebie, Ludzi i Świata.

Niech rok 2015 będzie najpiękniejszym  z dotychczasowych,
niech będzie to nasz najlepszy rok!

 

 

 

Print Friendly

DZIEŃ DOBREGO SŁOWA – GRUDZIEŃ 2014

Powiedz to dobrym słowemNawet najlepsi z nas
powinni czasami liczyć się ze słowami

 

Joanne Kathleen Rowling

 

I znowu my – zwolennicy języka miłości, porozumienia czy też języka żyrafy mamy swoje małe święto, ale także szansę na to, aby osoby jeszcze niewtajemniczone zachęcać do mówienia dobrymi słowami.

Coraz więcej osób dołącza do naszej idei. Dzień Dobrego Słowa doczekał się obecności w dwóch pięknych kalendarzach: w Kalendarzu Krakowskim pięknie ilustrowanym starymi zdjęciami z krakowskich teatrów i w Kalendarzu Poznańskim i Wielkopolskim, gdzie ilustracje pochodzą z baśni. Na każdej stronie trzynastego dnia kolejnego miesiąca widnieje napis Dzień Dobrego Słowa, a w styczniu jest również parę słów wyjaśniających dlaczego to ważne.

 

A dlaczego?  Powodów jest wiele i nie wszystkie są dla wszystkich oczywiste. To, że używanie wulgaryzmów, nieprzyjemnych określeń w stosunku do innych czy nawet do rzeczywistości nie jest dobre, wiedzą wszyscy. Razi to nasze uszy – mówią. Widzimy też jakie zachowania mogą powodować nieopacznie użyte określenia mające charakter inwektyw. Dużo przykładów dają nam niestety politycy.  Jeden Pan Lub Pani powiedzą coś niestosownego o innej osobie, tamta się poczuje niedobrze, a ponieważ idea dobrego słowa nie jest jej bliska, także posłuży się słowem nie najlepszym i zaczyna się eskalacja niepotrzebnych emocji. A wartość merytoryczna i pożyteczna, prowadząca do porozumienia i dobrych działań dyskusja, czeka… Ale nie tylko oni. W domach jest podobnie.

 

Czasem jedno słowo może zmienić kierunek i tok rozmowy.

 

I to raczej wszyscy wiedzą. Co nie znaczy, że stosują…

Ale czy wiedzą również i to, że używanie takich słów nie tylko pogarsza relacje pomiędzy tak porozumiewającymi się ludźmi, ale wpływa również negatywnie na nastrój w ogóle. Nawet ludzie, którzy uczestniczą w tych dialogach jedynie biernie,  mogą mieć przez to gorszy nastrój. Słowa innych, nawet nie do nas kierowane wchodzą wszak do naszej podświadomości i działają w zgodzie z własnym zakresem znaczeniowym ale także emocjonalnym. Nikomu w Polsce nie robi się lepiej od takich dyskusji oraz od ich komentowania, powtarzania i dyskutowania o dyskusji… 

Jak się bronić? Nie włączać zbyt często niektórych programów radiowych i telewizyjnych, a samemu zadbać o to, aby w podświadomości było jak najwięcej pozytywnych informacji i dobrych słów. Nie podniecać się wydarzeniami nastawionymi na społeczne wzniecanie, na powstawanie negatywnych emocji. One łączą. Ale czy tak chcielibyśmy być połączeni?

 

Myśleć – słowami swoimi i dobrymi, obserwować,
opisywać fakty językiem obojętnym emocjonalnie albo z użyciem dobrych słów.

To może pomóc w uratowaniu nastroju wspierającemu mądre działanie i chęć do życia.

 

Jednakże dobre słowo to także mówienie po polsku, językiem jeśli nie literackim, to poprawnym. To także powiedzenie tego, co warto, a nie tego co ciśnie się na język. Często jest tak, że każde słowo jest w zasadzie neutralne emocjonalnie, ale zdanie niesie silny ładunek niedobrych emocji i może wpływać niekorzystnie na działanie albo stan człowieka. Przykładem może być przekazywanie korygującej zachowanie informacji zwrotnej, diagnozy czy choćby decyzji o rozwiązaniu umowy o pracę.  To także można zrobić tak, aby minimalizować koszty, nie powodować więcej emocji niż to jest absolutnie niezbędne… i zawsze dawać nadzieję. Został panu miesiąc życia – to przykład takiej wypowiedzi. Po pierwsze nie można tego wiedzieć, a po drugie zawsze trzeba dawać nadzieję, choćby dlatego, że psychika to istotny element terapii.

 

Ćwiczmy dziś zatem mówienie dobrych rzeczy  ale i te niezbyt dobre formułujmy tak, aby słuchającemu było nieco lepiej. Mówmy dobrze do innych i do siebie. Zachęcajmy innych do dołączania do idei Dnia Dobrego Słowa

 

P.S.

Dziś niechlubna rocznica ogłoszenia stanu wojennego w Polsce. Jednak i przy tej okazji wiele dobrego mogło się zadziać. Wielu Polaków wykazało się odwagą, heroizmem, o który nigdy siebie nie podejrzewali. Ówczesna władza przekonała się, że słuszna idea przetrwa nawet taką noc nadziei. To niedobrze, że piękne cechy ludzkie objawiają się w przy okazji takich radykalnych, godzących w ludzkie dobro decyzji jak stan wojenny. Dla własnego jednak dobra warto wybaczyć tym, co je podejmowali. Warto natomiast pamiętać o tych, którzy pomyślnie przeszli te próbę, z większą lub mniejszą odwagą wnosili wkład w demokrację. Warto pamiętać ciepło tez tych, którzy po prostu jakoś to przeszli.  

 

 

Print Friendly

W dobrym tonie i dobrym słowem

cytrynki z motylemJa, dobrze je znam
I w sercu mym
Wciąż świeci Słońce…

 

Agnieszka Cybulska
szk.podst. 158 w Warszawie.
Początek piosenki o dobrych słowach

 

Chcę się podzielić wielką radością,  jaka od wczoraj wypełnia mi serce. Uroczyściej niż zwykle obchodziliśmy wczoraj Dzień Dobrego Słowa. Przypominamy o nim każdego trzynastego dnia miesiąca, chodzi wszak o nawyk poważnego traktowania słów. Żeby wyrobić w sobie nawyk, trzeba to powtarzać.  My, entuzjaści troski o słowo chcemy aby jeden dzień w roku obchodzony był bardziej uroczyście w całej Polsce.

 

Chcielibyśmy wyjść z tym do innych, przedstawiać ideę tym,
którzy o niej jeszcze nie słyszeli,
a także zwyczajnie – cieszyć się w dobrym  tonie i dobrym słowem z władzy nad językiem,
z możliwości wpływania za jego sprawą na życie innych ludzi, na losy świata.

 

Coraz więcej szkół dołącza do naszej akcji, którą koordynuje Grzegorz Marciniak –młody, dynamiczny i pełen entuzjazmu nauczyciel,  a także pracujący w naszej Fundacji  trener-mentor.  Grzegorz wie wszystko o organizowaniu Dnia Dobrego Słowa .

To on był animatorem tego, co wczoraj działo się w warszawskiej szkole 220. Wspaniale włączyła się do tego Dyrekcja i Grono Pedagogiczne.  Zaproszenia przyjęli także dyrektorzy z innych szkół, Przedstawicielka Ratusza, Wesoły Kierowca znany wielu pasażerom warszawskich autobusów, który codziennie uprzyjemnia im jazdę i ja – jako pomysłodawczyni ale i prezes Fundacji Wychowanie do szczęścia.  Nie było z nami Agnieszki Kaczorowskiej – ambasadorki dobrego słowa… bo ćwiczyła do dzisiejszego finału Tańca z gwiazdami

 

Od pierwszej chwili było wyjątkowo.  Dzieci witały gości przed szkołą, redaktorzy szkolnej gazety przeprowadzali wywiady a sala gimnastyczna udekorowana była motylami oraz zdjęciami na temat dobrych słów…  Wcześniej Fundacja ogłosiła konkurs fotograficzny na najlepsze zdjęcie, były zatem nagrody dla dorosłych i dzieci. Czekały ustawione na stoliku… dyplomy z motylami, książki o fotografii i twórczym podejściu do życia i czekoladki w ślicznym pudełeczku w kształcie motyla.  Zwyciężczynię w kategorii dorosłych zaprosiliśmy dodatkowo na naszą konferencję Logodydaktyka jako pomoc w wychowaniu do szczęścia.

Zachwyciły mnie prezenty dla gości: niebiesko-żółte motyle z papieru zrobione w technice orgiami. Jak powiedziała Pani Dyrektor – to przesłanie dobrej energii z pokoju nauczycielskiego, bo tam powstały te małe arcydzieła cierpliwości i manualnej sprawności.  Czyż to nie wspaniałe. Tylko w szkole można jeszcze dostać taki prezent.  Zawiśnie w siedzibie naszej Fundacji, jako symbol … dobrej energii nauczycielskiego pokoju. Już rodzi mi się w głowie nowa nagroda, którą moglibyśmy przyznawać szkołom.

Powiedziałam do dzieci kilka zdań o tym dlaczego warto używać dobrego języka i jak wiele może on zmienić w ich życiu i życiu innych, jak może – tak naprawdę – zmieniać świat.

A potem nie było łatwo, ale za to  bardzo energetycznie i przyjemnie: wszyscy śpiewaliśmy piosenkę o dobrych słowach Ja dobrze je znam… Muzyka tej piosenki to popularny przebój Ona tańczy dla mnie… Nie moja to  muzyka, nie mój rytm ni  tonacja… ale śpiewałam z uśmiechem na twarzy. A kiedy jeszcze doszła do tego… choreografia, to już śmiałam się szeroko i… przyznaję… skupiłam się tylko na ona na choreografii….  A dzieciaki? Śpiewały, tańczyły i widać było, że są w to zaangażowane.

 

A teraz najważniejsza część spotkania: Dzieci z opiekunami  i w towarzystwie przemiłej Dziennikarki z Radia Plus poszły rozdawać mieszkańcom Warszawy  ulotki informujące o idei Dnia Dobrego Słowa i przyklejać im naklejkę. Buszowali w okolicach metra i wiele osób tego dnia dowiedziało się, że warto mówić dobrym słowem. Tu są zdjęcia.

Jedną z osób, które zostały obdarowane przez uczniów była Anna Młodawska, która sama bardzo jest zainteresowana przekazywaniem tej idei, uczy się w Akademii Skutecznego Działania, a niedługo dołączy do zespołu trenerskiego, także Fundacji. Napisałam o tym spotkaniu pięknie na blogu.

A dla mnie to dowód na to, że  te nasze starania docierają do ludzi, dają efekty. To tylko ulotka, naklejka, ale także usłyszane od dziecka wyjaśnienie dlaczego warto mówić dobre rzeczy. Myślę, że takie przypomnienie z ust dziecka może mieć wielką siłę.

 

Zapraszam do współpracy przy propagowaniu idei Dnia Dobrego Słowa,
ale także mówienia na co dzień pięknie i dobrze.

 

Zapraszam także na pierwszą konferencję poświęcona logodydaktyce w edukacji.  TUTAJ

 

 

 

Print Friendly

Dzień Dobrego Słowa listopad 2014

Powiedz to dobrym słowemBez znajomości siły słów
niemożliwa jest znajomość siły człowieka

 

Konfucjusz

Miałam  już dzisiaj nie pisać. Miałam zachęcić, aby raz jeszcze przeczytać tekst, który napisałam na blogu w Święto Niepodległości. Jakoś jednak nie potrafię zostawić tego dnia bez kreski, bez moich słów, bez przypominania… Ot, siła nawyku, dobrego nawyku.

 

W taki sam zresztą sposób buduje się mechanizm decydujący o tym jakich słów używamy, czy dobrych wzmacniających i budujących nas i innych  czy niedobrych zabierających zawsze siłę, a czasem godność .  To nawyk.

 

Jeśli nie wyrobimy w sobie świadomie nawyku kontrolowania tego, co mówimy,
jeśli nie będziemy nakłaniać siebie do używania określonych słów,
z naszych ust wychodzić będą słowa przypadkowe, te, które akurat będą najbliżej.

 

Dookoła nas ludzie używają słów mocnych, osądzających, wulgarnych i zwyczajnie – niemiłych, zatem bez kontroli świadomości szansa, że przyjdzie nam do głowy słowo niedobre, jest znaczna.  Jeśli jednak świadomie zapanujemy nad naszą mową, nad językiem, nie będą miały u nas szansy, nawet kiedy wpadną nam do podświadomości.  To jest trochę tak, że cały aparat mowy jakby odzwyczaja się od nich. Może się zdarzyć, że pojawi się w naszych ustach takie niechciane słowo, ale jak dziwnie się wtedy poczujemy, jak nieadekwatnie, nie na swoim miejscu.

 

Wiem, co mówię, jako że nie zawsze dbałam o swój język i używałam – nieraz z upodobaniem – nieeleganckich słów, nawet wulgarnych. Żyję w świecie, zatem wciąż docierają do mnie słowa, których sama dziś nie używam i zdarza się (niezwykle rzadko), że wypowiem takie niechciane słowo. Tak właśnie wtedy czuję. Już kiedy jestem w trakcie mówienia jest mi… niewygodnie,  czuję, że jest to niepotrzebne… Nieraz zdążę je zatrzymać.  Ale bywa, że je wypowiem… Ależ dysonans!  

Podobnie też czuję, kiedy inni w mojej obecności używają słów niedobrych czy tylko niewłaściwych.  Po co to robić? Po co zabierać słowami urodę życiu, po co pozbawiać nimi ludzi radości? Czy warto dokładać do wyzwań codzienności mocne określenia, które tylko je potęgują, czy lepiej mówić tak, aby łatwiej nam było im sprostać?

Czy naprawdę musimy głośno i wyraźnie słowami intensyfikującymi te uczucia informować cały świat o swoich nieprzyjemnych emocjach.  Skoro już chcemy coś powiedzieć, to czy nie lepiej powiedzieć nie podoba mi się to zamiast nienawidzę tego? I czy rzeczywiście jest to tak, że się czegoś aż nienawidzi? Czy zamiast doprowadza mnie do szału nie lepiej powiedzieć irytuje mnie? A zamiast jestem wściekła, po prostu miałam niełatwy dzień. Nie poczujemy się lepiej werbalizując nielubiane emocje, a istnieje szansa, że przeniesiemy je na innych. Zauważcie proszę Kochani, choćby i dziś, że kiedy nazwiecie coś delikatniej, nie tak wyraziście, straci ono tak wielkie znaczenie, nie będzie tak silnie odczuwane. Słowa bowiem mają moc – wzmacniają lub osłabiają nasze przeżycia.

Są oczywiście sytuacje, w których gniew jest najbardziej adekwatną emocją, a nawet – potrzebną. Mamy też prawo objawiać innych swoją złość, nie tylko – niezadowolenie. Niech to jednak będzie świadome i adekwatne do naszych uczuć.

Emocje, poziom ich natężenia, a nawet znak, zależą od nas w większym stopniu niż sądzimy. Nie to, jak je nazywamy,  decyduje o lepszym sobie z nimi  radzeniu, ale to jak je rozumiemy i co z nimi robimy. Chodzi o to, aby odczytać, co nam nasze emocje i uczucia mówią i działać tak, aby zatrzymywać te, które zatrzymać chcemy i pozbywać się niechcianych.  Najlepiej zacząć od słów.

 

 

Print Friendly

Dobrym słowem o Polsce

Dzień niepodległosciCytryna_100x100_1a_maly (3)fb

    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niechaj narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają

 

Mikołaj Rej

 

Chodzi mi o to, aby język giętki
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa,

A czasem jako skarga nimfy miętki,
A czasem piękny jak aniołów mowa…
Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem.
Strofa być winna taktem, nie wędzidłem”.

 

Juliusz Słowacki

 

 

Dziś Święto Niepodległości Polski, a pojutrze ogólnopolski Dzień Dobrego Słowa. Postanowiliśmy w gronie animatorów Dnia Dobrego Słowa, że raz w roku, właśnie w listopadzie, będziemy ten dzień obchodzić szczególnie uroczyście. Zachęcamy wszystkich sympatyków tej idei do szczególnej aktywności, aby nie tylko sami pamiętali tego dnia o wadze słów i używali tylko tych, które niosą ze sobą pozytywny zakres emocjonalny, ale również edukowali innych.  I stanie się pewno tradycją i to, że w związku z taką bliskością naszego narodowego święta, ogólnopolski Dzień Dobrego Słowa poświęcony będzie Polsce. Polsce również dedykuję ten felieton. Niech przez kolejne trzy dni będzie szansa pomyśleć o dobrym słowie w kontekście Ojczyzny.

 

Żyjemy znowu w wolnej, niepodległej, samorządnej  Polsce. Żyjemy w najdłuższym okresie pokoju, jaki miał miejsce w naszej historii. Mamy tak wiele powodów do bycia dumnym z naszych Rodaków ale także z siebie. Nie tylko sami odzyskaliśmy naszą samodzielność polityczną i demokrację, ale dzięki nam Narody w podobnej jak my sytuacji, odważyły się również po nie sięgnąć. W 1920 roku za sprawą Józefa Piłsudskiego i Jego wojska Polska zatrzymała falę bolszewicką, sprawdziła się jako przyczółek Zachodu, a w 1989 – ostatecznie pokazała sowietom, że Polacy mają siłę i mądrość potrzebną do stworzenia państwa demokratycznego i samodzielnego. Znowu jesteśmy przyczółkiem Zachodu. Chwała Wszystkim, którzy uczestniczyli w obu tych wielkich wydarzeniach i procesach.

 

Wywieszając dziś polska flagę, wieszam ją nie tylko z dumą, że jestem obywatelką Polski,
częścią pięknego narodu ale i z wdzięcznością dla Tych, którzy tę Polskę dla nas odzyskali,
zbudowali i dalej budują,
dla tych co mają odwagę wciąż o Jej dobro zabiegać.

 

Zobaczcie Kochani ile pięknych dobrych słów już jest w tym tekście, a przecież to zaledwie kilka zdań i jeden wątek. A pięknych wątków do budzenia radości jest wiele. Używajmy zatem radosnych słów przynajmniej przez te najbliższe dni, używajmy ich szczególnie w odniesieniu do naszej Ojczyzny.

 

Pan Prezydent powiedział wczoraj:

 

„Od nas zależy czy będzie fajnie, czy będzie miło czy będzie radośnie.”

 

Od nas, a w tym jak zwykle przede wszystkim od naszych słów, tych pomyślanych i tych wypowiadanych. Pan Prezydent Bronisław Komorowski powiedział to po prostu, zwykłym, choć pozytywnym, językiem. Bardzo dobrze. Potrzebujemy, zwłaszcza od Przywódców, prostych, normalnych słów radości, potrzebujemy codziennego uśmiechu i zwykłego zadowolenia.

 

Potrzebujemy jednak również patosu. Patos nie cieszy się popularnością. Bardzo uważamy, żeby się zbyt ostentacyjnie nie wypowiadać, nie wyrażać nawet swoich dobrych uczuć. Nie chcemy wylewnie słowami dziękować, okazywać wdzięczności, chwalić kogoś a nawet się radować. Jakoś stronimy od słów wielkich. Tymczasem w niektórych sytuacjach aż się prosi o patos, o słowa nadzwyczajne, o zdania wyrażające wielkie natężenie naszych emocji. Słowa pełne patosu mogą łączyć i wywołać wzruszenie i łzy powodowane dobrymi uczuciami. Mogą sięgać naszych najgłębszych przekonań i wartości, dotykać serca. Pozwalam sobie często na patos. Teraz także.

Kocham Polskę, kocham Polaków z naszymi pięknymi zaletami i ich cieniami. Kocham ją codziennie, ale w święto uświadamiam to sobie z całą mocą. Cieszę się, że tu są moje korzenie, że tu mieszkam, że wróciłam po kilkunastu latach życia w innych państwach. Kochałam ją i wtedy, ale nostalgicznie i z uczuciami starszej siostry. Dziś kocham ją jak dziecko, wdzięczne za to, co dostaję i gotowe wkładać do wspólnego gospodarstwa to, co może dołożyć.

 

Polska we mnie gra, śpiewa, tańczy i rezonuje.
Nie byłabym tym, kim jestem, żeby nie polski język, polska literatura, kultura.

 

 

Oczywiście to ja zadbałam o język, jakim chcę mówić o Polsce i Polakach i o światło jakim chce oświetlać naszą rzeczywistość. W pełni korzystam z wolności ale także z odpowiedzialności za siebie, za swoje życie i swoje życia widzenie. Wiem, że to ode mnie w dużym stopniu zależy w jakim kraju będę żyła. I nie tylko dlatego, że codziennie mogę dokładać do wspólnej puli najlepszą cząstkę siebie ale także dlatego, że mogę wybierać słowa jakimi chcę nazywać to, co widzę i czuję.  To słowa kształtują nasze myśli, one nadają sens uczuciom.

Jesteśmy odpowiedzialni za siebie i za Polskę, za jej kształt, za to, aby kolejne pokolenia mogły się cieszyć, że tu żyją albo że tu wracają, żeby mogły też z dumą mówić tam, gdzie będą mieszkać, że pochodzą z Polski, są Polakami.

 

Nie zbuduje się pięknych rzeczy bez pięknych słów,
nie podtrzyma wartości bez mówienia o wartościach i życia nimi,
nie zaszczepi się miłości na trzy cztery i już.
To wszystko wymaga pracy u podstaw, a podstawą wszelkiej podstawy są słowa.

 

I może dlatego tak bardzo zależy mi na tym, abyśmy mówili językiem polskim, pięknym i pozytywnym. Jeśli chcemy czuć swoją narodową odrębność, to przede wszystkim pielęgnujmy polski język, posługujmy się nim wszędzie, uodpornijmy się na przyjmowanie niepotrzebnych naleciałości z angielskiego. Uczmy dzieci pięknego języka, uczmy ich jak ładnie mówić, pisać, jak się wypowiadać pięknie. Pamiętajmy, że słowa są nośnikami emocji. Panujmy zatem nad nimi na tyle, aby tam, gdzie można, budować dobre nastawienie do Polski i do siebie nawzajem. Różnić się trzeba, ale i to można robić pięknie. To zgoda buduje, a ją tworzy się w oparciu o wypowiedzi.

 

Na początku było słowo i ono wciąż jest na początku.  

 

 

 

Print Friendly

Szkolenia

17.04.2015

Akademia Trenerska

Gdzie: Warszawa
Prowadzi: Iwona Majewska-Opiełka

więcej szkoleń

Spotkania KSD

Brak zaplanowanych spotkań

Lubisz ASDIMO?

Kanał YouTube


„Jesteśmy nawzajem za siebie odpowiedzialni. Zbiorowo. Świat jest naszym wspólnym dążeniem. Możemy powiedzieć, że jest jak ogromne puzzle, i każdy z nas jest jego bardzo ważną i niepowtarzalną cząstką. Razem możemy się połączyć i zrodzić potężną przemianę na świecie. Pracując nad wyniesieniem naszej świadomości na wyższy poziom duchowego zrozumienia, zaczniemy uzdrawiać siebie, potem innych i świat.” -Betty Eadie w książce pod redakcją R. Carlsona i B. Shielda „Podręcznik dla duszy”

ARCHIWA BLOGA

Dołącz do nas na Google+