Iwona Majewska-Opiełka

Obfitość nie jest czymś, co zdobywamy.
Jest czymś, do czego się podłączamy

 

Wayne Dyer

Długo zastanawiałam się jak zacząć ten ciekawy temat.
Jak w ogóle pisać o poczuciu obfitości czy – jak nazywa to Stephen. R. Covey – o mentalności obfitości.
Jak wyjaśnić tę nie zawsze oczywistą do zrozumienia zdolność i jak wytłumaczyć tym, co jej nie posiedli jeszcze, że właśnie jej nie mają?

O poczuciu własnej wartości mówi się wiele i większość ludzi przynajmniej intuicyjnie wie co to znaczy, zatem łatwiej o tym pisać.
A poczucie obfitości – co to jest? I skąd się bierze?  Nie jest to takie oczywiste.

Dlatego postanowiłam najpierw zapytać Państwa – moich Czytelników – jak rozumieją to sformułowanie.

Co to jest poczucie obfitości?

 

ZADANIE:

 

Proszę napisać co Państwo rozumieją pod tym sformułowaniem.
Kto ma poczucie obfitości zdaniem Państwa? Jak zachowuje się taka osoba?

 

 

 

Każdy się stara dokonać czegoś wielkiego,
nie zdając sobie sprawy z tego,
że świat składa się z małych spraw

 

Frank Howard Clark

 

 

Ja to się cieszę byle czym śpiewał Wojtek Skowroński.
Ja też! I to cieszenie powoduje, że łatwiej mi żyć w poczuciu obfitości i w szczęściu.

 

Nie o to chodzi, by czekać na wielkie wydarzenia,
na nadzwyczajne sprawy,
ale o to, by cieszyć się wszystkim, co niesie każdy dzień.

 

Dziś jestem  w malutkim odrestaurowanym dworku na Wielkopolsce. Jest piąta rano. Pisze przed szkoleniem, ale napiszę także po nim.
Tak, by pokazać czym można się cieszyć i czym ja – naprawdę – się cieszę. Trzy pytania, które towarzyszą mi niemal codziennie, to:

Co mnie dziś cieszy? Za co jestem wdzięczna? Komu mogę podziękować?

Czasami wieczorem wręcz narzucam sobie konieczność odpowiedzenia za co jestem wdzięczna,  bo wydaje mi się, że niczego nie znajdę… A jednak znajduję. I poprawia mi to humor.

Zatem:

  • Cieszę się, że mój pokój okazał się naprawdę cichy; cieszę się z wiejskich odgłosów dochodzących zza okna: porykiwania krów, szczekanie psa, pianie koguta i świergot ptaków; cieszę się, że dzień nie zapowiada się na specjalnie gorący, bo łatwiej się uczyć i prowadzić zajęcia, kiedy temperatura jest umiarkowana; cieszę się, że łóżko było wygodne i znakomicie się wyspałam; cieszę się, że mam laptopa z wbudowanym dostępem do Internetu, dzięki czemu mogę pracować w godzinach, w których zwykle to robię, mogę utrzymywać kontakt z moimi współpracownikami i klientami; cieszę się, że na tyle zaprzyjaźniłam się z Internetem i komputerem, że korzystam z niego w rożnych sytuacjach; cieszę się, że w porę zorientowałam się, iż nie zabrałam biletu powrotnego i mogłam go jeszcze wydrukować tutaj;  cieszę się, że łazienka w moim pokoju ma wszystko, co potrzeba; cieszę się, że pamiętałam o tym, by zabrać mleko sojowe do kawy i dlatego mam pełen komfort poranku; cieszę się, że w pokoju jest czajnik i spokojnie mogłam realizować swój codzienny zwyczaj wypijania dwóch szklanek gorącej wody; cieszę się, że pokój jest miły i wygodny, że ma solidne biurko, przy którym mogę pracować; cieszę się, że sala szkoleniowa ma właściwy rozmiar dla tej grupy i jest wyposażona we wszystko, co będzie nam potrzebne;  cieszę się, że z dala od domu mogę czuć się dobrze i wygodnie; cieszę się, że od jutra będę miała kilka dni w domu – wciąż mam konferencje i ciekawe wydarzenia, jednak dzieją się w Warszawie – będę mogła sobie gotować i rozpieszczać się; cieszę się, że  coraz więcej ludzi rozumie potrzebę szkolenia i inwestowania w siebie;
  • Cieszę się, że zdążyłam na pociąg w Poznaniu, choć ten z Zielonej Góry miał spóźnienie; cieszę się, że mam ładną i lekką torbę, która  ułatwia mi podróżowanie; cieszę się, że było dobre śniadanie, a na szkoleniu woda z listkami mięty; cieszę się, że uczestnicy byli zadowoleni ze szkolenia i cieszę się z ich udziału w zajęciach; cieszę się, że był smaczny obiad i jestem najedzona, albowiem nie przepadam za posiłkami w pociągu; cieszę się, że mam wygodne miejsce, a w przedziale jest cicho; cieszę się, że będę dziś w domu o wczesnej porze i będę mogła sobie odpocząć tak, jak lubię; cieszę się, że spotkam się jutro z moimi współpracownikami i z dziennikarką, którą lubię i z którą być może zrobimy coś razem.
  • Cieszę się, że mogę trochę posiedzieć w szlafroku; cieszę się, że mam jeszcze wspaniały lawendowy miód, z którym piję herbatę i że wiem, gdzie mogę kupić następny słoik; cieszę się smakiem pysznego jabłka; cieszę się, że Marcie mojej Asystentce podoba się obraz, który kupiłam z myślą, że powieszę go w pokoju, w którym pracuje; cieszę się, że mimo zmęczenia mam ochotę pisać…

 

  • Jestem wdzięczna Kierownikowi grupy, że odebrał mnie z dworca i przywiózł na miejsce; jestem wdzięczna za znakomitą organizację spotkania – świetny wybór miejsca, ładną salę;  jestem wdzięczna Uczestnikom szkolenia, że wieczorną imprezę przenieśli spod moich drzwi w rejony dworku, z których nie dochodził do mnie hałas; jestem wdzięczna, że zgodzili się zacząć godzinę wcześniej, żebym mogła zdążyć na pociąg; jestem wdzięczna przemiłemu Kucharzowi, który zrobił mi kawę, choć do śniadania jeszcze godzina;
  • Jestem wdzięczna pani w recepcji, że pozwoliła mi wydrukować bilet powrotny; jestem wdzięczna  właścicielce hotelu, że bardzo szybko rozwiązała sprawę brakującego kabla łączącego rzutnik z komputerem; jestem wdzięczna Klientowi, że wybrał moją firmę do przeszkolenia swoich pracowników
  • Jestem znowu wdzięczna Kierownikowi, że odwiózł mnie na dworzec; jestem wdzięczna konduktorowi pociągu do Poznania, że powiedział mi z którego peronu będzie odjeżdżał mój ekspres do Warszawy, to dzięki temu zdążyłam

Dziękowałam wiele razy, wielu osobom, dziękowałam Bogu.

Nic nadzwyczajnego. Normalny dzień. A jest się z czego cieszyć.

 

ZADANIE:

 

Przez cały dzień proszę myśleć o tym, z czego można się w danym momencie cieszyć i… proszę się tym naprawdę cieszyć.
A wieczorem proszę napisać coś w rodzaju tego, co ja napisałam dzisiaj.

 

 

 

Nie zapominajmy,
że największą emocjonalną potrzebą każdej osoby
jest czucie się docenionym

H. Jackson Brown Jr w

Life’s Little Instruction Book: 511 Suggestions, Observations, and Reminders on How to Live a Happy and Rewarding Life

Popłakałam się. Znajomy, nie tylko z Facebooka, w swoim profilu umieścił dla śmiechu i żartu ogłoszenie  Piło motorowo potne drzewo. Tadeusz.  Było napisane ręcznie niewprawnym charakterem pisma.  Ów znajomy skomentował, że piło się piło czy coś w tym stylu.
A ja zobaczyłam biednego człowieka, który siedzi przy stole i pracowicie wypisuje ogłoszenie. Obok gromadka dzieci, może żona…  I łzy mi napłynęły do oczu. Człowiek próbuje zarobić pieniądze. Przynajmniej się stara coś zrobić. Najlepiej jak potrafi. Nie wiem dlaczego robi błędy, czy nie mógł się uczyć, czy ma dysleksję… Czy może nawet nie chciał się uczyć? To było kiedyś. Teraz chce utrzymać swoje dzieci.

Nie wiem czy najważniejsze w tym ogłoszeniu jest to, że zrobił błędy. Ja żałuję, że nie mam niczego do pocięcia i że nie mogłam dać temu człowiekowi szansy na uczciwe zarobienie pieniędzy.

 

Inny obrazek, zobaczony również za sprawą Facebooka – dwaj mężczyźni coś mówią do mikrofonu a dookoła przy okrągłych stołach siedzą wyraźnie zadowolone osoby. Ktoś, kto to wkleił, chciał pokazać, że odbyło takie spotkanie jakiejś grupy biznesowej i on na nim występował.

I komentarz: kto to wymyślił, żeby tak przykryć krzesła na poważną konferencję? Wyglądają jak w fartuchach.
Tym razem to była kobieta. Dostała odpowiedź że to raczej był bankiet… Tutaj przynajmniej ktoś mógł się obronić.

Ale czy najważniejsze na tym zdjęciu były krzesła?

 

Bardzo kulturalna, inteligentna kobieta przeczytała moja książkę Agent pozytywnej zamiany. Zapytałam ją co o niej myśli i powiedziała: nie zgadzam się z jedną definicją. Rozmawiałyśmy potem jeszcze o tej książce, ale nie powiedziała chyba żadnego dobrego zdania na jej temat.

A ta książka ma ponad 300 stron…

 

Dlaczego nie widzimy tego dobrego, co ktoś zrobił,
tylko zauważamy ten szczegół niedobry, niewłaściwy
czy zwyczajnie niepodobający się nam samym?

 

Rozumiem osoby, które mają taki zawód albo zostały poproszone o ocenę jakiejś pracy, to zupełnie co innego. Rozumiem przełożonego czy pracodawcę, który ma osiągnąć z ludźmi skuteczność. Ale dlaczego tak szybko zauważamy słabości u innych, wtedy, kiedy demonstrują jakieś starania tak naprawdę z nami nie związane?

 

Dlaczego wśród wielu szczegółów wyodrębniamy właśnie te na nie?

 

To oczywiście nasze nastawienie na szukanie błędów, na  widzenie ciemniejszej strony  biorące się w sumie z braku trwałego nawyku pozytywnego myślenia. Ale także  z braku  proaktywnego – i nastawionego na szukanie dobra w życiu i w ludziach – podejścia do wydarzeń, które przewijają się przed naszymi oczami.

 

Warto się temu przyjrzeć i próbować coś u siebie zmienić. Ten sam rodowód ma bowiem także to, że nie chwalimy innych głośno do nich samych, ani siebie nawzajem. Tak, niełatwo przychodzi nam czasem pochwalenie kogoś.
Z czego to wynika? Z szeregu przekonań, które w większości są nieprawdziwe. Na przykład, że jeśli kogoś chwalimy to on sobie pomyśli, że czegoś od niego chcemy; że chwaląc czyjąś pracę, umniejszamy wartość własnej pracy; że możemy przechwalić; że wreszcie musi być coś absolutnie wyjątkowego i bez skazy, żeby można było pochwalić.

 

Pamiętam takie powiedzenie z czasów mojej podstawówki. Przynajmniej dwóch naszych nauczycieli mawiało: Na piątkę umie pan Bóg, na czwórkę ja… Wasza wiedza może być oceniona najwyżej na 3+

Nawet moja Babcia, cudowna kobieta, którą bardzo kochałam, pytana przeze mnie czy dobre ciasto zrobiłam odpowiadała: A co tu może być niedobrego?

 

Warto częściej kierować strumień naszej świadomości – naszą uwagę – na to,
co raczej dobre.

 

Pochwalić, docenić to, co ktoś zrobił, jeśli widzimy, że się starał i włożył w to serce.

 

Nawet jeśli mu to do końca nie wyjdzie, nawet jeśli coś jest nie tak, doceńmy chociaż to, co zrobił.

 

 

ZADANIE:

 

Dziś szukajmy dobrego w tym co robią inni, nie mówmy o tym, co im nie wyszło, doceńmy raczej ich starania. Proponowałabym nawet zrobić taki… cały tydzień, może wejdzie w nawyk. Albo miesiąc. To na pewno wejdzie!

 

 

 

Masz mózg w głowie
stopy w butach
Możesz sterować sobą w każdym wybranym kierunku

Jesteś na swoim
I wiesz co wiesz
To ty zdecydujesz, gdzie pójść

Dr. Seuss

 

Dziś dzień ćwiczeń. Przyda się. Proszę przetrawić te ostatnie tematy. Może zrobić niezrobione  zadania.

 

Proszę pielęgnować tę roślinkę, która kiełkuje,
pozwolić jej rosnąć, wzmocnić. 

Jutro wrócimy do dalszej pracy

 

ZADANIE:

Proszę przejrzeć czy wszystkie zadania są wykonane?

 


Ciekawym paradoksem jest to,
że kiedy zaakceptuje siebie takim, jaki jestem,
zmieniam się.

 

Carl Rogers

Oto moja definicja poczucia własnej wartości. Przekazuje to samo, co zgrabny wierszyk podany na  początku wpisów o poczuciu własnej wartości. Przedstawiam ją, by jeszcze raz zebrać to, o czym tu rozmawiamy od kilkunastu dni:

 

POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI TO NASZA WARTOŚCIOWA TOŻSAMOŚĆ

ZASŁUGUJĄCA NA WSZYSTKO, CO DOBRE.
TO POCZUCIE GODNOŚCI, WAŻNOŚCI I NIEPOWTARZALNOŚCI,

ODCZUWANE PRAWO DO SZCZĘŚCIA I MIŁOŚCI.

 MIŁOŚĆ DLA SIEBIE I WŁASNEGO CIAŁA.

TO WDRUKOWANE DO PODŚWIADOMOŚCI POZYTYWNE INFORMACJE O SOBIE

 

Wartościowa tożsamość to wszystko to, co nas dotyczy, tak rozumiane, że daje moc.
Obojętnie czy żyję w dużym miasteczku, w małym czy na wsi, każdy z tych faktów niesie pozytywne informacje i siłę.
Nieważne czy jestem nauczycielem akademickim, nauczycielem przedszkola, trenerem, filozofem, krawcową, właścicielem malutkiej firmy, mamą czy tatą na urlopie wychowawczym czy osobą na uprawnionej rencie… Każda z tych charakterystyk ma jakieś plusy, cenne fakty i dobrą interpretację. Nawet fakt, że wcześnie straciło się rodziców, choć smutny, może nieść przyczynek do wartościowej tożsamości.

Słyszałam niedawno piękną prezentację siebie. Mężczyzna – uczestnik naszego rocznego studium rozwoju Metamorfoza przedstawił krótko swój życiorys tak, że każdy fakt z niego wyjęty przekładał na siłę. Także to…

To od nas zależy, jak pojmować będziemy własne życie, jak je interpretować i nazywać. We wszystkim jest wartość.

 

To my budujemy swoją tożsamość.
Korzystając we właściwy sposób ze słów i możliwości nazywania tego, co się nam wydarzyło,
możemy budować wartościową tożsamość zawsze.

Człowiek z poczuciem własnej wartości nie wstydzi się miejsca zamieszkania, rodziny czy innych faktów z jego życia  mających  stereotypowo gorszy odbiór w społeczeństwie.

 

Proszę zadbać o poczucie własnej wartości

Jej skrajny brak powodować może poważne kłopoty

  • Zaburzenia w jedzeniu
  • Problemy w związkach (unikanie bliskości, zobowiązań albo wprost przeciwnie: bluszcz emocjonalny ; romanse)
  • Problemy fizyczne (zdrowie, impotencja, anorgazmia)
  • Nadużywanie alkoholu
  • Pracoholizm, nadmierna aktywność
  • Palenie
  •  Nadmierne wydawanie pieniędzy (zakupy , hazard)
  • Uzależnienie od innych ludzi (rodzina, guru, psychoterapeuta)

 

Nie jest moim zwyczajem pisanie o negatywach i straszenie. Niestety czasem potrzebne są silne akcenty, aby potrząsnąć czyjąś świadomością czy wyciągnąć z bezwładu. Zatem pozwoliłam sobie na  taki akord!

 

I jeszcze jedno: jako ostatnie zadanie pomagające budować poczucie własnej wartości podaję budowanie poczucia własnej wartości w innych.
To bardzo ważne, by Ci, którzy osiągnęli coś więcej, sami lepiej się czują czy wiedzą, co zrobić, by lepiej funkcjonować, pomagali w tym innym. Richard Bach napisał cieniutką ale wielką  książeczkę: Mewa (Jonathan.The Seagull)
Tytułowy bohater mewa o imieniu Jonathan dużo ćwiczył… a potem najpierw sam wzbił się wyżej niż wszystkie mewy – choć mówiły mu, że to niemożliwe – a potem wrócił po resztę stada…  I pokazywał jak to zrobić wszystkim, którzy tego chcieli, a WSZYSTKIM otwierał oczy na to, że MOŻNA. Ot co.

 

ZADANIE:

Oto co robimy najczęściej jak to możliwe:

  • Robimy i czytamy listę pozytywnych informacji na własny temat
  • Nie mówimy o sobie niedobrze (nie używamy zwłaszcza niedobrych słów)
    Jak najczęściej mówimy o sobie dobrze, chwalimy się
  • Mówimy komplementy innym ludziom, szukamy w nich dobrych cech, właściwych zachowań
  • Z wdzięcznością przyjmujemy komplementy
  • Mówimy: Lubię siebie lub Kocham siebie
  • Afirmujemy to, co chcielibyśmy aby się zadziało czyli tworzymy zdania, które potem powtarzamy
  • Dbamy o higienę i wygląd
  • Ubieramy się dla siebie, dla swojego ciała (także tam, gdzie nie widać)
  • Jesteśmy uczciwi i spójni wewnętrznie (myślę to samo co mówię i robię to, co myślę)
  • Czytamy wartościową literaturę i książki motywacyjne
  • Sięgamy po nowe doświadczenia, po nową wiedzę; zdobywamy nowe umiejętności
  • Celebrujemy własne sukcesy i sukcesy innych
  • Traktujemy swoje ciało z uwagą i miłością
  • Uśmiechamy się do siebie, mówimy ładnie o swoim ciele i o sobie
  • Zaczynamy dzień jakimś sukcesem – na przykład odbyta gimnastyką!
  • Piszemy pamiętnik, w  którym cieszymy się z sukcesów i opracowujemy strategie polepszania sytuacji w innych dziedzinach
  • Od czasu do czasu powtarzamy ćwiczenie „Uwaga idę” i utwierdzamy się w posiadanej sile własnej energii
  • Nie pozwalamy ludziom mówić o sobie niedobrze, podnosić głos, przezywać
  • Pracujemy nad wybaczeniem sobie tego, co zrobiło się w życiu niedobrego lub niemądrego, jeśli można to naprawić, naprawiamy; wybaczamy innym
  • Nie zadajemy  się z ludźmi, którzy nas niszczą albo ściągają w dół
  • Korzystamy we własnym rozwoju ze szkoleń i doświadczenia innych
  • Pomagamy budować poczucie własnej wartości innym

 

vhttp://www.youtube.com/watch?v=mgkk0Hdwmo8

 

 

 

 

Obraz może mówić tysiącem słów,
ale kilka słów zmieni jego historię.

Sebastyne Young

 

Jak zwykle trzynastego każdego miesiąca – dziś o słowie… tym razem  w sieci.

Miałam ostatnio bardzo ciekawą rozmowę na temat odpowiedzialności za to, co mówimy. A zaczęło się właśnie od tego obrazka.

Trzy małpki od lat symbolizują odcięcie się od tego co złe: nie słyszeć zła, nie widzieć zła i nie mówić źle.  Piękne przesłanie.  To taka bardziej radykalna forma tego, do czego namawiam i ja, między innymi w ramach akcji Dzień Dobrego Słowa

Mam zresztą  te małpki w swoim gabinecie. Dostałam je dawno temu, kiedy jeszcze dokładnie nie rozumiałam o co chodzi.  Miałam jeszcze więcej pytań i wątpliwości niż mój Rozmówca, o czym za chwilę. Małpki długo  stały w moim domu bez właściwego zrozumienia przesłania jakie niosą. Dziś przypominają mi codziennie to, co i tak uznaję za ważne

 

Do trzech małpek, jak widać, ktoś dołożył czwartą – z laptopem – i dopisał post no evil, czyli nie wstawiaj złych wpisów (obrazków i tak dalej) do sieci.

Przeniosłam obrazek na swoją stronę profilową na Facebooku i napisałam: Otóż to! Wspaniale. Warto się zastanowić zanim się coś puści w świat. Nie każdy pojmie to tak, jak chcemy, nie każdy może sobie nawet z tym poradzić.

 

No i mój Rozmówca, młody wrażliwy i inteligentny Człowiek zadał mi pytanie:

Jak możemy wziąć odpowiedzialność za to, kto w jaki sposób coś pojmie i czy sobie z tym poradzi? Przecież nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć, choćbyśmy nie wiem, jak chcieli i jak dobre mieli intencje.

Pytanie jest słuszne i nawet ono dowodzi niezbicie, że inni nie rozumieją tego, co piszemy, dokładnie tak jak byśmy chcieli. Ja piszę warto się zastanowić, mówię o tym, że nie każdy to pojmie czy nie każdy sobie poradzi, a  mój Interlokutor odczytuje to tak, jakbym nakładała odpowiedzialność na nas za to, jak pojmą nasze działania inni i jak sobie z nimi poradzą.

Potem dalej w jego kolejnej wypowiedzi jest nawet jeszcze bardziej dalekie od moich intencji zrozumienie, że mamy być odpowiedzialni za emocje innych…

Nie, nie , nie… Mamy być jedynie odpowiedzialni za własne słowa czy wklejanki,  Mamy starać się wyrażać wszystko tak, by inni rozumieli to, co chcemy przekazać. Mamy sami zastanawiać się CO chcemy przekazać i PO CO to robimy, co chcemy uzyskać swoim wpisem czy zdjęciem.  To trzecie pytanie jest chyba najważniejsze. Po co to robię?

 

I jeżeli nie chcę bratać się ze złem, jeśli nie chcę dokładać do niego swojej cząstki,
jeśli nie chcę nawet, by za moją sprawą ktoś inny czuł się niedobrze,
nie piszę niczego co mogłoby to wszystko spowodować.
Nie powtarzam za innymi tego, co nie jest dobre.

 

 

Ani w Internecie ani w życiu realnym nie można sobie tak beztrosko paplać, co nam ślina na język przyniesie. Trzeba robić selekcję.

Łatwo tego dokonać, kiedy żyje się w zgodzie z określonymi wartościami

 

W tym wypadku inteligentny młody człowiek nie zrozumiał moich ów jakoś opacznie i nic się nie stało. A poprzez rozmowę nasze poglądy wyraźnie się do siebie zbliżyły. Jednak równie dobrze, czyjeś słowa mogą spowodować na przykład agresywne działania kogoś innego, choć wcale wprost do tego nie namawiają.

 

Na marginesie bloga piszę o zbiorowej odpowiedzialności za siebie nawzajem, za świat.

 

Każde słowo, każda myśl, każdy obrazek
- to cząstka energii dokładana  do wspólnej puli.

Niech będą to cząstki pozytywne,
przynajmniej dziś – w Dzień Dobrego Słowa.

Codziennie jakiś człowiek wchodzi bezbronny w sieć słów i obrazów…

 

 

ZADANIE:

  • Bardzo proszę mówmy dziś tylko dobre rzeczy.
  • Szczególnie w sieci proszę dbać dziś o dobre słowa i dobre obrazki, dobre cytaty.

Zalejmy sieć falą dobrych postów!

 

 

Jesteśmy utalentowani w wyjątkowy i ważny sposób.
Naszym przywilejem i przygodą jest odkrywanie tego specjalnego światła

Mary Dunbar

 

Kończymy pomału temat poczucia własnej wartości – jeden z ważniejszych w podejściu do rozwoju, do skutecznego działania czy do uczynienia swojego życia pełniejszym i szczęśliwszym.

W każdym tekście starałam się Państwu pokazać w jakich momentach poczucie własnej wartości wchodzi do gry i co się dzieje, kiedy człowiek go nie ma.

Dziś pozwolę sobie zebrać w jednym miejscu informacje o tym, jak zachowuje się osoba mająca poczucie własnej wartości, którego, jak pamiętamy, jednym z warunków jest wysoka samoocena, a inne to: poczucie godności, szacunku dla siebie oraz miłość dla własnego ciała.

 

CZŁOWIEK Z POCZUCIEM WŁASNEJ WARTOŚCI:

  • Dba o swoje ciało, odżywia je najlepiej, jak może, odziewa wygodnie, estetycznie i stylowo.
  • Ma swój styl. Moda nie jest jedynym wyznacznikiem sposobu ubierania
  • Chodzi na przeglądy lekarskie, uwzględnia zalecenia, dostarcza ciału odpowiednich witamin i minerałów
  • Ćwiczy ciało… ale także wtedy myśli o tym, by było mu z tym dobrze.
  • Uważa siebie za atrakcyjną osobę
  • Wybiera partnerów, nie tylko jest wybierany
  • Daje przestrzeń w związku partnerowi (nie jest bluszczem emocjonalnym)
  • Nie romansuje i nie flirtuje po to, by poczuć się lepiej jako chciana, pożądana osoba
  • Ma odwagę mówić tak jednym sprawom i nie innym; nie robi niczego tylko dlatego, że inni tak sobie życzą, tak by chcieli albo tak wypada.
  • Chodzi z podniesioną głową
  • Podaje dłoń patrząc w oczy i z umiarkowanym uściskiem dłoni. Nie ściska w celu pokazania rzekomej siły ale i wiotkiej ręki nie podaje. A do tego wszystkiego nie myśli o tym, to się po prostu dzieje
  • Odważnie i uważnie patrzy w oczy
  • Potrafi mówić dobre rzeczy o sobie, nawet się pochwalić
  • Komplementuje innych
  • Pomaga innym w pracy, dzieli się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem
  • Nie obawia się konkurencji w swojej dziedzinie; wie, że jest dobry, a ponadto cały czas się rozwija
  • Nie poniża innych, nie przezywa i nie używa w stosunku do nich żadnej formy przemocy (Ufff ale punkt, ale nie dało się użyć innych słów )
  • Lubi być sam na sam ze sobą, nie potrzebuje ciągłej asysty innych ludzi
  • Może pójść sam do kina czy teatru.
  • Uważa, że zasługuje na miłość i nie stara się jakoś specjalnie na nią zasługiwać
  • Nie wstydzi się miejsca zamieszkania, rodziny czy innych faktów z jego życia  mających niedobry – stereotypowy odbiór w społeczeństwie.
  • Jest odważny w działaniu, potrafi podjąć ryzyko
  • Stawia sobie odważne cele
  • Przyjmuje informację zwrotną  i korzysta z tej wiedzy
  • Jest grzeczny i uprzejmy w stosunku do innych, zwłaszcza osób, które go obsługują
  • Występuje publicznie, potrafi zająć głos w ważnych dla siebie sytuacjach
  • Potrafi słuchać innych
  • Nie jest zazdrosny
  • Wierzy w siebie i w swoje możliwości

 

ZADANIE:

Proszę sprawdzić czy są Państwo ludźmi mającymi znamiona ludzi z poczuciem własnej wartości?

 

 

 

Pierwszym elementem wielkości człowieka
jest pewna pokora
(nie należy jej mylić ze służalczością)

Margot Asquith

 

Jednym z dowodów poczucia własnej wartości jest miły,
uprzejmy stosunek do ludzi, którzy dla nas pracują:
pracowników, podwładnych ale także kelnerów, urzędników i inne obsługujące nas osoby.

 

Jednak uwaga! Piszę: uprzejmy i miły, nie – służalczy, zbyt pokorny czy przepraszający, że się ośmielam. Osoba z poczuciem własnej wartości zna swoje prawo, rozumie co jej się należy i oczekuje godnego traktowania. A usług –  na przyzwoitym poziomie.
Kiedy trzeba potrafi to wyegzekwować.  I robi to bez poniżania drugiej osoby.
Nigdy też nie wywyższa się na tle takich osób. Nie krzyczy kelner, nie pstryka palcami, nie zwraca się do takiej osoby po imieniu ani tym bardziej w trzeciej osobie (niech mi zmniejszy ciepło w tej suszarce – to usłyszałam całkiem niedawno w salonie fryzjerskim  w Sopocie).

 

Człowiek z poczuciem własnej wartości szanuje siebie,
zatem szanuje również innych ludzi.

 

Obdarza tym uczuciem swoich pracowników. Wszak to oni pozwalają mu realizować cele zawodowe, przez co również przyczyniają się jego bezpieczeństwa finansowego.
Lider zespołu nie uważa także, że jest mądrzejszy od swoich ludzi i wie wszystko najlepiej.
Tak mogą mówić (i na powierzchni – myśleć) jedynie ludzie, którzy  nie mają poczucia własnej wartości i w ten sposób nabijają sobie bębenek, dodają pewności siebie.

Nie jest to dobry sposób, ale każdy radzi sobie, jak potrafi.

To dlatego miedzy innymi piszę bloga, by ludzie poznali lepsze sposoby radzenia sobie z brakami w poczuciu własnej wartości czy w innych cechach.

 

Lider zespołu z poczuciem własnej wartości stara się włączać ludzi zarówno w proces rozwiązywania problemów jak i podejmowania decyzji i korzysta z ich wiedzy tworząc w grupie synergię pozwalającą uzyskiwać efekty wyższe niż wynosiłaby suma wkładu poszczególnych osób.

 

Brak poczucia własnej wartości w relacji z osobami świadczącymi nam jakieś usługi może się także objawiać inaczej -  mniej lub bardziej uświadamianą potrzebą bycia niezauważonym, wręcz niewymagającym zupełnie niczego, a nawet pomagającym obsłudze w sprawach, w których naprawdę pomagać się nie powinno.  Człowiek grzeczny z poczuciem własnej wartości sprząta po sobie, ale nie wyręcza obsługi, nie ucisza na przykład męża (żony) kiedy on (na) słusznie domaga się w pokoju hotelowym ręcznika albo wyraża zdziwienie z powodu zbyt wysokiego rachunku w restauracji.

 

Jednym z takich charakterystycznych zachowań z gatunku przepraszam, że korzystam z twoich usług jest próba podtrzymywania nogi u pedikiurzysty, tak żeby pomóc.
Wcale nie jest to nikomu potrzebne, a do pedikiurzysty idzie się także po to, by się zrelaksować, by czuć, że ktoś inny się nami zajmuje.

 

To drobne sprawy. Drobne, jednak istotne i od takich małych spraw mogą zaczynać się wielkie zmiany.

Zachęcam do podjęcia kilku decyzji, które spowodują, że Państwa poczucie własnej wartości  wyjdzie wyraźnie na powierzchnię.

 

ZADANIE:

 

  • Proszę odpowiedzieć szczerze na pytania:

- Czy jestem miły dla ludzi, z których usług korzystasz – sprzedawców, kelnerów,
urzędników biurowych?

- Czy traktuję z szacunkiem swoich podwładnych?

- Czy nie jestm zbyt nieśmiały w tych kontaktach?

  • Proszę przyjrzeć się starannie swoim zachowaniom i sprawdzić czy przypadkiem kosztem innych ludzi nie próbują Państwo podnosić swoje wartości, albo nie są zbyt zastraszeni, nieśmiali, niewidzialni
  • Koniecznie proszę powstrzymać się (jeśli ktoś to uprawia) od podtrzymywania ręki lub nogi w gabinecie kosmetycznym czy u lekarza  Jest to nikomu nie potrzebne!

 

 

Pozwolę sobie wykorzystać jeszcze to miejsce, by zaprosić, tych z Państwa, którzy kierują jakimiś ludźmi (menedżerów, szefów zespołów, sponsorów w firmach o profilu MLM) na znakomite szkolenie na temat rozmowy oceniającej, które stawia ją w nieco innym, nowym świetle i pozwala lepiej wykorzystać… Także do budowania poczucia własnej wartości.

 

TU JEST PROGRAM!

 

 

Wielu ludzi ma niską samoocenę,
ponieważ nie są zadowoleni z tego, jakich Bóg ich stworzył.

Wielebny Run

 

A nie wiedzą, że ciąg dalszy tworzenia należy do nich.

Iwona Majewska-Opiełka :)

 

Pamiętam siebie z czasów  liceum i studiów w sytuacjach, kiedy miałam wejść do pokoju, w którym już wszyscy byli. Ciekawe, że dotyczyło to szczególnie pokoju, w którym byli moi rówieśnicy, zwłaszcza kiedy były to spotkania towarzyskie czy prywatki (zwane dziś domówkami).
To był lęk pomieszany z ogromną chęcią wejścia. Pamiętam, że wchodząc do pokoju, nie widziałam właściwie nikogo, do tego najczęściej miałam spuszczony wzrok.
Pamiętam również, że jeśli ktoś w takim momencie zażartował ze mnie czy zaczepił mnie niezbyt grzecznie, reagowałam bardzo agresywnie – złośliwością.
To dość typowe pomieszanie zachowań przy braku poczucia własnej wartości – lęk w środku, a na zewnątrz buta, tupet, duma granicząca z pogardą.
Nie wstydzę się tego okresu. Cóż mogłam zrobić? Chroniłam siebie tak, jak potrafiłam. A nie było wtedy takich jak dziś możliwości poczytania na ten temat, skorzystania ze szkolenia czy jakiegoś innego spotkania pomagającego w rozwinięciu poczucia własnej wartości.
Moja droga do miejsca, w którym dziś jestem, byłaby krótsza i okupiona mniejszymi stratami, zarówno moimi jak i bliskich mi ludzi, gdybym poznała wcześniej to, czego dowiedziałam się po trzydziestce.

 

Wiem też dlaczego to rówieśnicy napawali mnie lękiem. Dorośli cenili moją inteligencję i dojrzałość intelektualną znacznie przekraczającą mój wiek. Wśród nich czułam się bezpiecznie, bo wiedziałam, że mogę spodziewać się pochwały czy zachwytu nawet. A młodzież? Cóż, tam się liczą inne przymioty. Myślałam wtedy, że nie jestem atrakcyjna fizycznie i to bardzo przeszkadzało mi w tych kontaktach, szczególnie z chłopakami. Oczywiście popisywałam się… ale według własnych kryteriów, według tego, co ja uważałam za popis.

Trwało to dość długo. Jeszcze jako trzydziestoletnia kobieta miewałam takie momenty.

 

Dziś wchodzę do każdego pokoju z podniesioną głową i uśmiechem. Widzę wszystkich, widzę reakcje i… jakiekolwiek by nie były, nie powodują we mnie nieprzyjemnych uczuć.

Cóż, lata pracy nad poczuciem własnej wartości!

 

Poczucie własnej wartości, odpowiednio zaprogramowana podświadomość
oraz pewne nawykowe zachowania (na przykład podniesiona głowa)
powodują, że człowiek – czując się sobą – czuje się dobrze w każdej sytuacji.

 

Więcej, ta wewnętrzna pewność siebie, wychodzi na twarz i wchodzi w całą sylwetkę.
Nie trzeba myśleć, że trzeba nawiązywać kontakt wzrokowy z innymi, nawiązuje się go; nie trzeba koncentrować się na tym, jak podaje się innym rękę, podaje się ją dokładnie z takim uściskiem, jaki jest właściwy; nie trzeba panować nad tonem mówienia czy poziomem pewności w głosie, samo układa się to tak, że jest właściwie.

 

To dlatego w ASDIMO mówimy, że charakter jest ważniejszy niż wszelkie techniki.
Jeśli popracuje się nad nim,
nie trzeba niczego i nikogo udawać, a i tak realizuje się zamierzone cele.

 

Poczucie własnej wartości odgrywa tu rolę szczególną.

 

 

ZADANIE:

  • Proszę zatem szczerze odpowiedzieć na pytania:

Czy czuję się niepewnie wchodząc do pomieszczenia, w którym jest już sporo ludzi? Czy potrafię powiedzieć dlaczego? Jak się zachowuję? Co przeszkadza mi szczególnie?

  • Proszę zwracać uwagę, by chodzić z podniesiona głową i energicznym krokiem. To dodaje nam pewności siebie i poprawia samopoczucie.
  • Proszę  zrobić takie ćwiczenie:

Szerokim chodnikiem proszę iść tak, by wszyscy ustępowali Państwu drogi. Trzeba wyzwolić w sobie taką pewność, która wysyła energię niczym ostrzegawcze światło: Uwaga, oto idę ja.
Nie będziemy niebezpieczni dla innych, proszę się nie obawiać. I nie potrącimy nikogo. To nasza pewność siebie, nasza energia będzie powodowała, że inni nieświadomie będą dawać nam przestrzeń. Może nie wyjść za pierwszym razem. Ja robiłam to na zatłoczonym chodniku chicagowskiej ulicy… Wyszło za czwartym razem.

 

 

 

Asertywność to nie to, co robisz,
to to kim jesteś.

Cal Le Mo

 

I wkraczamy w temat, którego nie może zabraknąć, kiedy mówimy o zdrowym poczuciu własnej wartości. Dziś o zdolność odmawiania ludziom, okolicznościom, nawet własnym chęciom… o odwadze mówienia nie jednym sprawom i tak – innym.

 

Zawsze jest bowiem jakiś wybór na tak,
kiedy czemuś mówimy nie
i wybór jakiegoś nie, kiedy mówimy tak.

 

Był w Polsce czas, kiedy wielką karierę robiło słowo asertywności i różne szkolenia i nauki z tym związane. Czasami nawet wypowiadałam się na ten temat bez aprobaty. Dlaczego? Bo często koncentrowały się one jedynie na nauce zachowań asertywnych, bez wspierania pracy nad poczuciem własnej wartości i innymi kompetencjami.

 

Nie ma prawdziwej asertywności bez poczucia własnej wartości.

 

Oczywiście, czasem trzeba ludziom pomóc w radzeniu sobie z niełatwymi życiowymi sytuacjami, ale zaraz za tym trzeba im pokazać jak zadbać o poczucie własnej wartości.

Widziałam wielu ludzi przekonanych o swoich właściwych – bo asertywnych – zachowaniach podczas gdy w istocie były one niegrzeczne, a czasem nawet… prostackie.

 

Tylko człowiek mający poczucie własnej wartości potrafi odmawiać innym ludziom tak, że ani ich to specjalnie nie dotyka, ani jego; tylko taka osoba potrafi również szczerze mówić tak temu, czego pragnie, co chce naprawdę robić, nawet jeśli spotkać się to może z krytyką innych.
I nie musi tego specjalnie bronić, nadawać temu nadzwyczajnej rangi, ot robi to i już.

 

Jeśli nie chcę iść na imieniny cioci, bo za dużo tam jedzenia, alkoholu, narzekań, porównań i dobrych rad to mówię, że nie przyjdę, bo mam inne plany. Nie mówię dlaczego, nie opowiadam niestworzonych historii, nie tłumaczę się, ale i nie robię niepotrzebnych przykrości.
Jeśli w moim tonie jest przekonanie, że tego właśnie chcę, a poczucie własnej wartością jest moją podstawową cechą, zabrzmi to wystarczająco dobrze.

Że cioci będzie przykro? Nie powinno, ale być może będzie.
No cóż? Z nas dwóch – mnie i cioci – w takiej sytuacji wybieram siebie. Jestem sobie bliższa i nie chcę żeby mnie było niedobrze w jakiejś sytuacji. Nie chcę narażać swojej świadomości i podświadomości na dyskomfort.

 

Zupełnie co innego gdyby ciocia leżała w szpitalu. Wtedy mogłabym chcieć ją pocieszyć, zrobić jej przyjemność, dać jej chwilę radości. Ale też nie na siłę, bo… nic z tej chwili radości nie wyjdzie.

 

Jeżeli w pracy nie czuję się dobrze, uważam, że wymaga się ode mnie więcej niż jestem w stanie zrobić (nie więcej niż od innych, inni mnie nie interesują, ważne co ja czuję i co ja mogę) wtedy odmawiam zrobienia czegoś ale… tym razem trzeba to wyjaśnić.
I lepiej mieć w tym momencie dobry powód. Jeżeli bowiem nie chcę czegoś robić, a nie mam w tym momencie czegoś innego ważniejszego do zrobienia, to znaczy że mówię nie pracy, karierze, przyszłości a tak… przepraszam  za słowa, których sama nie lubię… lenistwu, strefie komfortu, łatwiźnie.

W firmie się pracuje! Po to tam jesteśmy i czas ustawowy czy umówiony trzeba wykorzystywać najlepiej jak się potrafi.
A praca dodatkowa? Znowu zależy czemu chcemy powiedzieć tak. Mamy prawo do wypoczynku, do własnego życia i przyjemności.
Jeśli mamy poczucie własnej wartości, czyste sumienie w stosunku do pracodawcy i jasną wizję (i misję) własnego życia, potrafimy powiedzieć ładnie nie. Wybieramy odpoczynek, rekreację, odnowę sił, bliskość z innymi…

Jeśli jednak ktoś zamienia szansę na rozwój, ciekawszą pracę czy awans  na leżenie przed telewizorem to warto już się zastanowić.

 

Asertywność to połączenie kilku cech charakteru i pewnych przemyśleń. Wymaga poczucia własnej wartości, proaktywności, spójności wewnętrznej oraz posiadania własnej wizji i misji życia oraz znajomości podstawowych zasad komunikacji. Najważniejsze jest jednak poczucie własnej wartości.

 

Według mnie to staranne przyjrzenie się czemu mówimy tak jest znakomitym początkiem do wspaniałego życia. Jeśli ktoś to u siebie odkryje, pozna i określi, może albo coś z tym zrobić, jeśli mu to nie pasuje, albo lepiej zrozumieć dlaczego ma w życiu tak jak ma i przestać narzekać.

 

 

ZADANIE:

  • Przez cały dzień proszę sprawdzać czemu i komu mówią Państwo tak. Proszę zauważyć jakie tak państwa życia wspiera każde powiedziane nie.
  • Proszę odpowiedzieć szczerze na pytania:

- Czy łatwo przychodzi mi odmówić przyjścia na przyjęcie, na które nie mam ochoty?
- A jak z innymi odmowami?
- Jak się czuję wtedy. I jak zachowuję? Czy się tłumaczę.
- Czy zdarza mi się w takich sytuacjach mówić nieprawdę?
- Czy myślę później o tym?

  • Przez następny tydzień proszę zachowywać się prawdziwie asertywnie, pracując wciąż nad poczuciem własnej wartości. Będzie coraz łatwiej i milej.

 

 

 

 

NAJBLIŻSZE WYDARZENIA

  • 25.05.2012
    • ROZMOWA OCENIAJĄCA
      25.05.2012-25.05.2012
      Gdzie: Warszawa
      Prowadzi: Daria Dudkiewicz
      SZCZEGÓŁY (Kliknij)
  • 08.07.2012
    • LETNIA AKADEMIA SZCZĘŚCIA
      08.07.2012-13.07.2012
      Gdzie: Sopot
      Prowadzą: Iwona Majewska-Opiełka oraz trenerzy ASDIMO
      SZCZEGÓŁY (Kliknij)
  • 01.09.2012
    • STUDIUM - "METAMORFOZA"
      01.09.2012-02.06.2013
      Gdzie: WARSZAWA lub GDAŃSK
      Prowadzi: Iwona Majewska-Opiełka
      SZCZEGÓŁY (Kliknij)

Spotkania KSD

  • 28.05.2012
    • Spotkanie - Kraków
      "Zmiana czasu - zmiana myślenia - zmiana działania" SZCZEGÓŁY
  • 29.05.2012
    • Spotkanie - Zielona Góra
      "Mam czas na wszystko" SZCZEGÓŁY
  • 30.05.2012
  • 31.05.2012
    • Spotkanie - Katowice
      "Przyjaźń z podświadomością" SZCZEGÓŁY
    • Spotkanie - Poznań
      "Pozytywne myślenie" SZCZEGÓŁY
  • 13.06.2012

Lubisz ASDIMO?

Dołącz do nas na Google+

In 0 people's circles

Add to circlesi

Kanał YouTube

KOMENTARZE


„Jesteśmy nawzajem za siebie odpowiedzialni. Zbiorowo. Świat jest naszym wspólnym dążeniem. Możemy powiedzieć, że jest jak ogromne puzzle, i każdy z nas jest jego bardzo ważną i niepowtarzalną cząstką. Razem możemy się połączyć i zrodzić potężną przemianę na świecie. Pracując nad wyniesieniem naszej świadomości na wyższy poziom duchowego zrozumienia, zaczniemy uzdrawiać siebie, potem innych i świat.” -Betty Eadie w książce pod redakcją R. Carlsona i B. Shielda „Podręcznik dla duszy”

ARCHIWA BLOGA

Udział w konkursie BlgRoku