A może Rok Dobrego Słowa?

6


Projektowanie i programowanie są ludzką aktywnością.

Bjarne Stroustrup

 

Który to już raz obchodzimy trzynasty dzień miesiąca jako Dzień Dobrego Słowa? Można byłoby policzyć, ale na pewno już więcej niż 25 tekstów poświeciłam temu tematowi. Dziś, jako że zaczynamy Nowy Rok chcę raz jeszcze przypomnieć dlaczego to robię, dlaczego wraz z Kasią Domańską i szeregiem osób, które już rozumieją tę ideę, propagujemy ten sposób myślenia i postępowania, dlaczego powstała taka strona na Facebooku i dlaczego przynajmniej jeden tekst w miesiącu poświęcam na blogu słowom.

Wciąż dołączają do nas nowi ludzie. Akcje Dnia Dobrego Słowa prowadzone są w szkołach. W niektórych firmach także obchodzi się ten dzień w specjalny sposób.

 

Rozszerza krąg idea odpowiedzialności za słowo i wybieranie z języka tych,
które najlepiej służą wyrażeniu tego, co myślimy,
ale także – pierwotnie i wtórnie – dobrze wpływają na nasze myślenie,

 

Noam Chomski uznany lingwista, stwierdził, że ludzki język wydaje się być unikatowym zjawiskiem, nie mającym znacząco podobnego w świecie zwierząt. Uważał też, że nie służy on jedynie porozumiewaniu i że nie powstał tylko po to, by ułatwiać funkcje społeczne, ale po to, by rozwinąć myślenie.

Myślimy słowami. Nawet wtedy, kiedy widzimy obrazy występują one w asocjacji, choćby i nie uświadamianej, z jakimś słowem. Dopiero język pozwala nam tak naprawdę na wyrażenie siebie i w zależności jakim językiem się posługujemy, tak będziemy myśleć.

 

Jakość naszego myślenia zależy od naszych słów,
od zasobności słownika, ale także o tego,
jakie słowa z tego słownika powtarzamy najczęściej.

 

Dzieci posługują się do pewnego momentu językiem swoich rodziców; jeśli się do nich nie mówi, nie potrafią mówić. Część naukowców, w tym Chomsky sądzą, że nawet te dzieci mają przygotowany system do przyjęcia zasad języka, do nauczenia się go i posługiwania nim; sadzą, że istnieje wrodzony mechanizm, niejako program podstawowy, pozwalający zaprogramować mózg językiem.

 

Tak jak komputer ogarnia swoim językiem cyber – rzeczywistość,
tak samo człowiek myśli w zgodzie z językowym programem;
i tak odbiera rzeczywistość.   

 

Przy czym nie chodzi tu jedynie o to, co świadome, ale powstaje w nim również tworzony słowami nastrój. Każde słowo ma określony zakres – coś znaczy. Używając słów, koncentrując się na nich i wypowiadając, wzmacniamy ich siłę w naszym umyśle, ich obecność.  Cokolwiek by to nie było. Weźmy słowo choroba i różne pochodne od tego słowa.  To nic dobrego, prawda? Niestety jako zjawisko jest ona często spotykana. To są fakty. Jednakże interpretacja życia zależy już od naszych słów, od tego jak będziemy opisywać fakty i jakimi słowami będziemy się posługiwać. Proponowałabym jak najrzadziej używać tego słowa i starać się nie mówić o sobie słowami od niego pochodzącymi. Mówmy o zdrowiu, programujmy się na zdrowie. Jeśli nie wszystko jest w porządku, mówmy o tym tak, aby nie wzmacniać tego słowa.

Był taki okres w moim życiu, kiedy prosiłam bliskich, aby nie pytali mnie jak się czuję. Nie był to czas, kiedy szczerze mogłam powiedzieć znakomicie czy nawet dobrze. Takie pytania zmuszały mnie do gimnastyki słownej typu bywało lepiej a jednocześnie przypominały mi, że nie czuję się dobrze.

 

Najsilniejszym programem dla naszej podświadomości są zdania o konstrukcji:
ja jestem….. 

 

Silne są również inne konstrukcje robione w pierwszej osobie liczby pojedynczej: mam, robię, lubię, uważam, sadzę… W zgodzie z tym nasza podświadomość ustawia potem nie tylko nasze myślenie ale też pewne procesy zachodzące w ciele, a także nasze zachowania. Wyostrza koncentrację w zgodzie z programem. Widzimy zatem przede wszystkim to, co potwierdza nasze słowa. Więcej, za sprawą podświadomości możemy przyciągać różne zjawiska i ludzi. Mówiąc po prostu: można siebie wpędzić w chorobę, albo sprowadzić do swojego życia inne niechciane sytuacje.  Można też czuć się gorzej mimo, iż nie ma po temu fizjologicznych powodów… jeszcze…

Tak jest z każdym słowem,  którym w rzeczywistości odpowiada przykry obraz lub negatywne zachowania. Dodajemy im mocy, tworzymy nastrój sprzyjający tym zjawiskom. Potrzebujemy potem znacznie więcej pracy, starań i siły żeby nadawać swojemu życiu lepszy kształt.

 

A wystarczy zmienić język.
Będzie łatwiej. I przyjemniej.

 

Cytat do tego tekstu pochodzi z wypowiedzi informatyka. W dalszym ciągu mówi on: Nie sądź, że wszystko jest stracone.
Otóż to.

 

Możemy wciąż od nowa projektować swoje życie
i w zgodzie z tym projektem – programować je.
Język jest podstawą tego programowania.

 

Staramy się przynajmniej raz w miesiącu uświadamiać to wszystko, namawiamy, aby choć tego dnia uważać na to, co się mówi i jakich słów używa. Ostatnio jedna ze zwolenniczek takiego podejścia zaproponowała, aby z racji trzynastki, jaka znajduje się w dacie – 2013, uczynić ten rok Rokiem Dobrego Słowa.

 

Co Państwo na to?

 

 

 

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Przecież to nas zobowiąże do dbania o język każdego dnia 2013 roku, po roku zaś wejdzie w krew i będziemy dobrze zaprogramowani juz na zawsze :)

  2. Witam.
    Pierwszy raz zajrzałem na blog i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
    Nawiązując do słów w pełni się zgadzam, sam wprost dostrzegam ich wpływ na mnie, to jak wpływają na moje samopoczucie i emocje. Co więcej również zauważam jak wpływają na mnie słowa innych ludzi którymi się otaczam w ciągu dnia.
    Coraz częściej mam wrażenie, że czuję ludzi, ich emocje, uczucia i zaczynam coraz bardziej ufać temu co odbieram. Zacząłem ograniczać kontakt z osobami, którzy swym przekazem myślowym, słownym wywierają na mnie negatywny wpływ. Sam również siebie pilnuję.
    Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here